Zajączkowska-Hernik w PiS? "Pomidor"
Polityk przyznała w niedzielę na antenie Polsat News, że obecnie nie ma "żadnej legitymacji partyjnej", ale nadal pozostaje europosłanką Konfederacji. Jak zaznaczył, "to jest najważniejsze".
Zająćzkowska-Hernik została zapytana, czy poróżniła się ze Sławomirem Mentzenem ze względów politycznych, finansowych, czy np. kierunkowych. Eurodeputowana nie odpowiedziała wprost.
– Byłam ważnym elementem Nowej Nadziei, a pozostanę ważnym elementem Konfederacji i to jest kluczowe. Zależy mi na tym, żeby Konfederacja miała silną reprezentację w europarlamencie i w Sejmie, również po najbliższych wyborach. One będą bardzo ważne, więc kluczowa jest jedność i to jest jakby zachowane – zaznaczyła.
Odnosząc się do działań szefa Nowej Nadziei, powiedziała: "Sławomir Mentzen jest jednym z liderów Konfederacji. Bez wątpienia osiągnął ogromny sukces w wyborach prezydenckich. Umocnił jeszcze Konfederację na polskiej scenie politycznej i to mu trzeba oddać. No i w zasadzie tyle".
Zajączkowska-Hernik: Propozycje padały nie tylko od Brauna
Ewa Zajączkowska-Hernik przyznała, że po tym, jak ogłosiła, że wraca do polskiej polityki, odezwali się do niej przedstawiciele różnych ugrupowań.
– Propozycje padały z różnych stron. Nie tylko od Grzegorza Brauna – powiedziała europosłanka Konfederacji.
Gdy padło pytanie, czy "PiS dzwoniło", polityk odpowiedziała: "Pomidor".
Zajączkowska-Hernik zaznaczyła, że od początku związana jest ze środowiskiem konserwatywno-liberalnym, a jej naturalnym miejscem jest Konfederacja.
– Na ten moment nie wyobrażam sobie, żeby to miejsce się zmieniło. A też wydaje mi się, że w interesie Konfederacji jest to, żebym wystartowała z jej list, jeżeli chcemy mieć dobry wynik – zaznaczyła.