Ukraina na drodze do UE. Ujawniono taktykę Polski na negocjacje
O taktyce Polski na negocjacje ws. akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej donosi w czwartek RMF FM.
Polska nie chce dla Ukrainy ścieżki na skróty?
Z ustaleń rozgłośni wynika, że choć nasz kraj popiera samo członkostwo Ukrainy we Wspólnocie, to odrzuca drogę na skróty. Jak czytamy, władze w Kijowie naciskają na otwarcie wszystkich działów negocjacyjnych – sześciu tzw. klastrów – jeszcze przed wakacjami, jednak Warszawa nie poddaje się tej presji.
Zauważmy, że według unijnych zasad, dopóki nie otworzy się pierwszego klastra, dotyczącego spraw podstawowych, takich jak sądownictwo i walka z korupcją, nie jest możliwe otwarcie pozostałych klastrów.
"Polska jest wśród krajów, które chcą – zgodnie z zasadami – otwarcia najpierw tego pierwszego działu, a potem reszty. Deklarowanie czegokolwiek więcej może być szkodliwe dla procesu" – czytamy.
Za szybszą ścieżką opowiadają się z kolei Szwecja i kraje bałtyckie.
Dotychczas za główną siłę blokującą otwarcie pierwszego klastra uważane były Węgry Viktora Orbana. Dotychczasowy węgierski przywódca zarzucał Ukrainie łamanie praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Teraz nie jest jednak jasne, jak zachowają się w tej sprawie inne kraje, gdyby rząd w Budapeszcie zrezygnował z weta w tej sprawie. Jak wskazuje RMF FM, okaże się teraz czy postawa Orbana nie była dla innych państw wygodną zasłoną dymną. Do rozszerzenia UE ostrożnie mają bowiem podchodzić chociażby Francja i Holandia. Polska chce, aby to najpierw inne kraje wprost opowiedziały się, czy popierają szybką akcesję Ukrainy do UE czy też w ramach normalnego trybu.
Tu Polska zapowiada "twarde negocjacje"
Najtrudniejszy ma być dla naszego kraju jednak nie pierwszy etap negocjacji, ale kolejne, w których mowa będzie o rolnictwie czy transporcie. "Nieoficjalnie można usłyszeć, że bez względu na to, kiedy konkretnie dział "rolnictwo" zostanie otwarty, Polska będzie miała z nim problem i będzie go długo i twardo negocjować" – wskazuje RMF FM. W tym aspekcie największym wyzwaniem dla Polski będzie zderzenie naszych gospodarstw rodzinnych z gigantycznymi, tańszymi holdingami z Ukrainy. To zaś co grozi załamaniem cen żywności oraz stwarza ryzyko w kwestii walki o unijne dopłaty. Jeśli zaś chodzi o transport, to władze w Warszawie będą musiały stanąć do walki o pozycję europejskiego lidera przed ukraińskimi przewoźnikami, mającymi znacznie niższe koszty pracy.