Jest nakaz aresztowania człowieka Zełenskiego. W tle pranie pieniędzy
Jak poinformował sędzia Wiktor Nogaczewski, sędzia śledczy orzekł, iż wniosek dotyczący Andrija Jermaka należy częściowo uwzględnić i zastosować wobec niego środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego na okres 60 dni od daty faktycznego zatrzymania oraz wyznaczyć kaucję w wysokości 140 milionów hrywien".
Ukraina: Jest nakaz aresztowania Andrija Jermaka
Taka decyzja oznacza, że jeśli były szef gabinetu prezydenta Ukrainy wpłaci tę kwotę otrzyma elektroniczną bransoletę z nadajnikiem. Zostanie również pozbawiony paszportu, nie będzie mógł opuścić Kijowa i będzie musiał zgłaszać każdą zmianę miejsca pobytu.
Przypomnijmy, że pod koniec listopada służby antykorupcyjne dokonały przeszukania w biurze Andrija Jermaka. W konsekwencji akcji funkcjonariuszy NABU i SAP były szef biura prezydenta Zełenskiego podał się do dymisji. Nie jest tajemnicą, że Jermak to jedna z najważniejszych postaci na politycznej scenie Ukrainy.
Byłemu szefowi kancelarii prezydenta Ukrainy postawiono zarzuty z Kodeksu karnego Ukrainy, dotyczące legalizacji (prania) majątku uzyskanego w wyniku przestępstwa. Na razie wiadomo, że chodzi o sprawę legalizacji luksusowego budownictwa o wartości 460 milionów hrywien w pobliżu Kijowa. Obecnie trwają pilne czynności śledcze w tej sprawie. Przed kilkoma dniami pojawiła się informacja, że polityk jest podejrzany w sprawie o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Jedna z większych afer na Ukrainie
Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) ujawniły wiele afer korupcyjnych na Ukrainie, w tym rozległy system korupcyjny w sektorze energetycznym. Prezydent Zełenski chciał doprowadzić do daleko idącego ograniczenia działalności tych organizacji, ale wobec protestów społecznych i prawdopodobnie nacisków administracji amerykańskiej, zaniechał tego ruchu.
Sprawa Jermaka była jednym z elementów szerszego kryzysu politycznego wywołanego wspomnianym ujawnieniem rozległej afery korupcyjnej w ukraińskim sektorze energetycznym. Śledczy NABU i SAP ujawnili system łapówkarski związany z państwowym operatorem Enerhoatom. Według ich ustaleń kontrahenci mieli przekazywać od 10 do 15 proc. wartości kontraktów, a nielegalne środki – sięgające łącznie około 100 mln dolarów – były legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa. W konsekwencji do dymisji podali się również minister energetyki Switłana Hrynczuk oraz minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko.