Gigantyczny marsz przeciwko masowej migracji. "Bitwa o Anglię"
16 maja Brytyjczycy wyszli na ulice, żeby raz jeszcze wyrazić swój sprzeciw przeciwko prowadzonej przez lewicowy rząd Keira Starmera polityce masowej migracji. Uczestnicy maszerowali z brytyjskimi flagami i krzyżami, domagając się zaprzestania wpuszczania do Wielkiej Brytanii nielegalnych przybyszów z Afryki i państw muzułmańskich. Widoczne były również hasła i banery wzywające do ochrony tradycyjnych wartości chrześcijańskich, a także ustąpienia premiera Starmera.
Zjednocz Królestwo. Wielki marsz Brytyjczyków
W mieście odbyły się również duża kontrmanifestacja, a także wiec propalestyński. Do zarządzania strefą między demonstracjami skierowano ponad 4 tysiące policjantów. Przed marszem policja szacowała, że w marszu "Zjednocz Królestwo" weźmie udział około 50 000 osób. Organizatorzy szacują o wielokrotnie wyższą frekwencję.
Jednym z organizatorów wiecu „Zjednocz Królestwo” jest prześladowany przez brytyjskie władze konserwatywny działacz Tommy Robinson. Podobnie jak przy poprzednich demonstracjach, w medialnych przekazach w Wielkiej Brytanii jest on przedstawiany jako "skrajny nacjonalista", "ekstremista" i postać niebezpieczna. Niekiedy to samo komunikowane jest w odniesieniu do manifestujących Brytyjczyków.
Tommy Robinson: Jesteśmy ruchem kulturowym
Protestujący biorący udział w marszu "Zjednocz Królestwo" zebrali się na jednej z głównych ulic Londynu – Kingsway, a następnie udali się do Whitehall i na wiec na Parliament Square.
Przemawiając, Tommy Robinson podkreślił, że Brytyjczycy muszą się zaangażować w walkę o odzyskanie swojego kraju i dać temu wyraz w następnych wyborach parlamentarnych. – Nie prosimy nikogo, żeby wyszedł i walczył, ale to najważniejszy moment dla naszego pokolenia – powiedział. – Jeśli nie wyślemy sygnału w kolejnych wyborach, jeśli nie zarejestrujecie się do głosowania, jeśli nie zaangażujecie się, jeśli nie staniecie się aktywistami, stracimy nasz kraj na zawsze – ostrzegał i pytał "czy jesteście gotowi na bitwę o Anglię".
Robinson podkreślał, że konieczne są działania brytyjskich patriotów w lokalnej polityce, bez wskazywania, w której partii – bo przedsięwzięcie odzyskiwania kraju tworzone jest przez ruchu o charakterze kulturowym.