"Osłabia poczucie stabilności". Morawiecki punktuje Tuska po ataku na prezydenta
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Były premier Mateusz Morawiecki stanął w obronie prezydenta Karola Nawrockiego i zarzucił szefowi rządu wywoływanie niepotrzebnego niepokoju.
Tusk zaatakował prezydenta
Spór wybuchł po informacjach potwierdzonych przez dowódcę amerykańskich sił lądowych gen. Christophera LaNeve’a. Dotyczyły one tego, że Pentagon anulował wysłanie do Polski 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii. Chodzi o około 4 tys. żołnierzy wraz ze sprzętem, którzy mieli trafić na wschodnią flankę NATO w ramach dziewięciomiesięcznej rotacji.
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk. Premier oskarżył opozycję o wykorzystywanie sytuacji do politycznego ataku na rząd. "Kaczyński próbuje zrzucić na Polskę winę za decyzje Waszyngtonu o zmniejszeniu amerykańskiego zaangażowania w Europie. Nawrocki w obecności liderów innych krajów na szczycie w Bukareszcie obrzuca błotem własne państwo. Coraz gorzej z nimi" – napisał w mediach społecznościowych szef rządu.
Morawiecki: Bezpieczeństwa nie buduje się strachem
Na wpis Tuska odpowiedział Mateusz Morawiecki. Były premier przekonywał, że bezpieczeństwo państwa wymaga stabilnych relacji z USA i odpowiedzialnej polityki. "Bezpieczeństwo Polski wymaga dziś odpowiedzialności, wiarygodności i silnych sojuszy. Nie buduje się go ani medialnymi wrzutkami, ani podważaniem relacji z naszym strategicznym partnerem – Stanami Zjednoczonymi" – napisał polityk PiS.
Morawiecki podkreślał, że Karol Nawrocki "konsekwentnie wzmacnia pozycję Polski na wschodniej flance NATO", rozwija współpracę transatlantycką i buduje regionalne partnerstwa. "To dzięki jego postawie Polska nie stoi dziś z boku najważniejszych rozmów o bezpieczeństwie Europy" – ocenił były premier. W swoim wpisie Morawiecki przywołał także działania byłego prezydenta Andrzeja Dudy. "Tak działał również Andrzej Duda, który potrafił skutecznie budować relacje zarówno z republikańską, jak i demokratyczną administracją w USA, w tym w kluczowych momentach z Joe Bidenem" – napisał.
Były premier zarzucił jednocześnie Donaldowi Tuskowi podsycanie niepokoju społecznego. "Straszenie Polaków wojną ‘w perspektywie miesięcy’ oraz publiczne podważanie pewności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa nie wzmacnia państwa. Osłabia poczucie stabilności w sprawach, w których Polska powinna mówić jednym, odpowiedzialnym głosem" – stwierdził Morawiecki.