Jeszcze więcej wojsk USA w Polsce? "Kwestia kilku tygodni"

Dodano:
Karol Nawrocki i Donald Trump Źródło: PAP/EPA / YURI GRIPAS / POOL
Decyzja prezydenta USA o wysłaniu do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy nie jest zaskoczeniem dla Pałacu Prezydenckiego. Co więcej, to może nie być koniec.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił w czwartek, że Waszyngton wyśle do Polski dodatkowe 5 tys. żołnierzy. "W związku z sukcesem wyborczym obecnego Prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5000 żołnierzy. Dziękuję za uwagę!" – napisał amerykański przywódca na swojej platformie Truth Social.

W poniedziałek "Rzeczpospolita" opisuje kulisy. Informatorzy z Pałacu Prezydenckim wskazują, że "to kwestia dobrych relacji między prezydentem Donaldem Trumpem a Karolem Nawrockim, wielotygodniowej czy nawet wielomiesięcznej pracy na zapleczu". Jak wskazano, deklaracja przywódcy USA "dotyczy osobnego procesu wojskowo-politycznego, a nie komunikacyjnego chaosu wokół zatrzymania rotacji".

W Pałacu Prezydenckim wiedzieli, co ogłosi Trump

Otoczenie prezydenta Nawrockiego przekonuje, że od wielu tygodni było dość jasne, iż informacja o zwiększeniu obecności nadejdzie. – Było to tematem również rozmowy prezydentów, która miała miejsce 3 maja, cały proces trwa w zasadzie od chwili zaprzysiężenia Karola Nawrockiego 6 sierpnia 2025 r. – zauważa rozmówca "Rz" z Pałacu. "Dlatego ludzie prezydenta mogli rozegrać sprawę na zimno, czekając na słowa prezydenta USA. I jednocześnie spokojnie patrząc na debatę o rotacji. Osobną i ważną kwestią jest to, co działo się w USA podczas debaty o informacjach o zatrzymaniu rotacji. Tu kluczowe dla nacisku na Biały Dom miała być m.in. presja kongresmenów GOP. Co łączy się też z wyborami w USA do Kongresu późną jesienią, które będą kluczowym testem dla samego Trumpa. Dużą pracę dyplomatyczną na zapleczu wykonywał też MON, w tym przede wszystkim mający najlepsze kontakty w rządzie z amerykańską administracją wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. To dotyczy zarówno dyskusji o rotacji, jak i dalszego wzmacniania obecności militarnej USA w Polsce" – czytamy.

Co ciekawe, to może nie być koniec. "W Warszawie od miesięcy mówi się o dalszych krokach Amerykanów i możliwej jeszcze bardziej zwiększonej obecności stałej wojsk USA. Jak słyszymy, może to być kwestia kolejnych tygodni" – zauważa "Rz".

Źródło: Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...