Jeden z filarów polskiej gospodarki drży. Tysiące Polaków może stracić pracę

Dodano:
Fabryka samochodów, zdjęćie ilustracyjne Źródło: Unsplash
Badanie Exact x Forestall pokazuje rosnące zagrożenie masowymi zwolnieniami w branży motoryzacyjnej w Polsce.

Według autorów raportu, 37 proc. polskich firm motoryzacyjnych chce dokonać zwolnień grupowych w ciągu najbliższych 12 miesięcy. 30 proc. przedsiębiorstw myśli o zwiększeniu zatrudnienia, a 28 proc. liczy na utrzymanie obecnego poziomu etatów.

– W 2024 roku mówiliśmy, że polski sektor automotive wszedł w trudny okres dla zatrudnienia. Dziś widzimy, że ten trend nie wyhamował, tylko się pogłębił – podkreślił prezes Exact x Forestall Jacek Opala.

Sytuacja w Polsce jest szczególnie trudna, jeśli spojrzeć na dane z całej Europy, gdzie zwolnienia planuje 24 proc. firm z branży. Gorzej niż w naszym kraju jest tylko na Słowacji.

Firmy wskazują, że głównymi przyczynami problem są wysokie koszty zatrudnienia, narastające trudności kadrowe, brak specjalistów z odpowiednim wykształceniem technicznym oraz ograniczona możliwość długoterminowego planowania produkcji. Eksperci ostrzegają, że jeżeli koszty prowadzenia działalności nie zostaną obniżone, fala zwolnień może być większa niż zakłada się obecnie.

Przypomnijmy, że jednym z powodów trudnej sytuacji branży na Starym Kontynencie są ekologiczne limity nakładane na producentów prze Unię Europejską. W 2025 roku w życie weszły obniżone ze 118 do 94 g/km limity emisji CO2, które nakładając wysokie kary za ich przekroczenie, znacząco podwyższyły koszty produkcji samochodów, doprowadzając do wzrostu cen aut i dalszego schłodzenia rynku.

Nie tylko produkcja samochodów

Według prognoz, ciężkie czasy nadchodzą nie tylko dla branży motoryzacyjnej. Problemy mają także przedsiębiorstwa działające w branży transportowej. Tylko w pierwszym kwartale 2026 roku działalność zakończyły 1234 takie firmy. To niemal tyle samo, ile upadło przez cały 2025 rok.

– To prawie tyle, ile w całym roku ubiegłym. Sądzę, że to się będzie pogłębiać, bo sytuacja w branży jest zła – powiedział "Rzeczpospolitej" Piotr Mikiel, dyrektor departamentu transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Przewoźnicy przyznają, że ostatnie miesiące przyniosły wyraźny spadek liczby zamówień. Na rynku zrobiło się za dużo firm i za mało pracy. Wiele przedsiębiorstw zaczęło ograniczać floty. Dotyczy to nawet dużych firm posiadających po kilkadziesiąt ciężarówek.

Źródło: Niezalezna.pl / Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...