"Każdy każdemu zazdrości". Holland poucza o solidarności w sprawie artystów
Reżyserka przekonuje, że krytycy nowych rozwiązań zapominają o solidarności społecznej i kierują się wzajemną niechęcią.
Chodzi o przyjęty we wtorek przez rząd, przygotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, projekt ustawy, który przewiduje dopłaty do składek ZUS dla części artystów. Wsparcie miałoby trafić do osób wykonujących zawód artystyczny, których dochody w ostatnich trzech latach podatkowych nie przekroczyły 125 proc. minimalnego wynagrodzenia.
"Znaleźliśmy się w moralnej dżungli"
W rozmowie z WP Kultura Holland przekonywała, że wokół projektu narosło wiele nieporozumień. – To jest najważniejsze zadanie polityków i dziennikarzy – wyjaśnić, na czym polega ta ustawa. Wszystko jest tam przecież jasno zapisane. Chodzi o osoby, które znajdują się poniżej określonego poziomu minimalnego wynagrodzenia. Należy im zapewnić elementarne wsparcie w trudnych sytuacjach – mówiła reżyserka.
Zdaniem Holland problem wykracza jednak poza samą ustawę. – Znaleźliśmy się w moralnej dżungli, w której solidarność społeczna zaczyna być traktowana jak nadużycie. Każdy każdemu wszystkiego zazdrości. Coraz częściej otwarcie mówimy o nienawiści wobec siebie nawzajem – stwierdziła. Reżyserka apelowała również o powrót do "solidarności" i "empatii społecznej", podkreślając, że przez lata były one jednym z największych bogactw Polaków.
Rząd: Historyczna zmiana dla środowiska
Projekt ustawy przewiduje dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne dla artystów spełniających kryteria dochodowe. Składki mają być uzupełniane do poziomu wynikającego z minimalnego wynagrodzenia za pracę.
Minister kultury Marta Cienkowska przekonywała, że środowisko artystyczne czekało na takie rozwiązania od wielu lat. – To jeden z najważniejszych kroków dla środowiska artystycznego od ponad trzech dekad. Po latach rozmów i niespełnionych zapowiedzi państwo wreszcie tworzy systemowe ramy bezpieczeństwa dla osób, które pracują na rzecz polskiej kultury – podkreślała.
Wątpliwości nawet w koalicji
Mimo apeli o solidarność projekt nie spotkał się z jednomyślnym poparciem nawet w obozie rządzącym. Poseł Centrum Aleksandra Leo przyznała w piątek w mediach, że jej ugrupowanie ma wobec propozycji resortu kultury „bardzo dużo zastrzeżeń i pytań”. – Ten projekt budzi nasze wątpliwości – powiedziała w Radiu Zet.
Zdaniem parlamentarzystki ustawa „może budzić poczucie niesprawiedliwości społecznej”, a także stwarzać ryzyko powstawania szarej strefy. Jak zaznaczyła, klub nie podjął jeszcze decyzji, czy poprze projekt. – Nie podjęliśmy jeszcze decyzji czy zagłosujemy za, czy przeciwko. Możemy mieć liczne wątpliwości i składać poprawki – zapowiedziała.