Prezydent Krakowa odwołany. Który będzie następny? Trzaskowski?
Nie mam więc pewności, co najbardziej przeważyło w Krakusach, że przegonili, i to gdzie pieprz rośnie, byłego już na szczęście prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, wszelako jeśli nie wprowadziły mnie w błąd wyniki sondaży opinii publicznej oraz lektury wypowiedzi mieszkańców grodu Kraka na ten temat, to główną tegoż przyczyną była jego fiksacja, a może wprost fiksum dyrdum, na punkcie „zielonej” agendy i tego wszystkiego, z czym ta aberracja się dziś kojarzy.
Począwszy od krakowskiej „SCT” – „Strefy Czystego Transportu”, czyli ustanowienia w centrum tego miasta obszaru, do którego zakazany jest – pod groźbą wysokiej grzywny – wjazd samochodom nie spełniającym określonych norm spalin, czyli po prostu samochodom starszym, a więc tańszym w zakupie, co wyklucza ludzi uboższych, a uprzywilejowuje bogatych, których stać na regularne wymienianie aut z silnikiem spalinowym na coraz to nowsze albo na zakup drogiego auta na baterie.