Szokujące sondaże przed wyborami we Francji. "To byłby koszmar"
Najnowsze sondaże pokazują, że o urząd prezydenta mogą powalczyć przedstawiciele dwóch politycznych skrajności – Jordan Bardella ze Zjednoczenia Narodowego i Jean-Luc Mélenchon z Francji Nieujarzmionej.
Bardella daleko przed rywalami
Według opisywanych przez Politico badań pracowni Odoxa Bardella pozostaje liderem wyścigu z wynikiem 32 proc. poparcia w pierwszej turze. Za nim znaleźli się były premier Édouard Philippe oraz Mélenchon, którzy uzyskali odpowiednio 17 i 16 proc.
Jeszcze większe poruszenie wywołał sondaż Toluna-Harris Interactive. Wynika z niego, że przy rozdrobnieniu obozu centrowego Mélenchon może awansować do drugiej tury kosztem kandydatów głównego nurtu. – Wiele osób uważa, że gdyby musiały wybierać między Francją Nieujarzmioną a Zjednoczeniem Narodowym, to byłby koszmar. Zgadzam się z tym – powiedział cytowany przez Politico Édouard Philippe, jeden z potencjalnych kandydatów w wyborach.
Problemy centrum
Tymczasem obóz polityczny związany z Emmanuelem Macronem wciąż nie wyłonił jednego kandydata. O wejście do wyścigu walczą przede wszystkim dwaj byli premierzy – Édouard Philippe i Gabriel Attal. Według rozmówców Politico ich wzajemna rywalizacja może dodatkowo osłabić umiarkowany elektorat.
– Rywalizacja z Gabrielem Attalem może okazać się fatalna w skutkach – ocenił w rozmowie z portalem politolog Bruno Cautrès z Sciences Po. Jak zauważa Politico, brak porozumienia w centrum może ułatwić zarówno skrajnej prawicy, jak i skrajnej lewicy mobilizację własnych wyborców.
Faworyt pozostaje ten sam
Mimo wzrostu notowań lidera Francji Nieujarzmionej, większość badań nadal wskazuje na wyraźną przewagę Jordana Bardelli. Według sondażu Toluna-Harris Interactive, opisywanego przez Politico, kandydat Zjednoczenia Narodowego wygrałby drugą turę z Mélenchonem, zdobywając 68 proc. głosów. Bardella od wielu miesięcy pozostaje najpopularniejszym politykiem francuskiej prawicy. Kampanię opiera głównie na kwestiach migracyjnych i krytyce obecnej polityki Unii Europejskiej.
Jak przypomina Politico, lider Zjednoczenia Narodowego sprzeciwia się przystąpieniu Ukrainy do NATO, a w Parlamencie Europejskim głosował przeciwko rezolucji dotyczącej dalszego wsparcia dla Kijowa.