"Faszystowska etyka eksterminacji". Szokujące słowa o odstrzale dzików

Dodano:
Prof. Andrzej Elżanowski Źródło: Zrzut ekranu z Polsat News
– Ja z całą odpowiedzialnością nazywam to faszystowską etyką eksterminacji niepożądanych, wszelkimi środkami, bez względu na jakiekolwiek etyczne względy – stwierdził zoolog, prof. Andrzej Elżanowski w Polsat News.

Na czwartek zaplanowano spotkanie prezydenta Andrzej Dudy z szefami resortów rolnictwa i środowiska, a także Głównym lekarzem Weterynarii. Spotkanie ma być poświęcono planowanemu odstrzałowi dzików. Pomimo wprowadzenia bardziej rygorystycznych zasad i wymogów, wciąż borykamy się z ASF. Jedną z metod ma być kontrolowany odstrzał zwierząt. Media informują o planach odstrzału 200 tys. dzików. W środę informacje te zdementował minister środowiska. – To wymysł, nie ma mowy o liczbach – powiedział minister środowiska Henryk Kowalczyk.

Na plany odstrzału ostro zareagował prof. Elżanowski. – Żyjemy w XXI w., jesteśmy po deklaracji świadomości ssaków i ptaków, a z drugiej strony mamy państwo europejskie, w którym dwaj ministrowie, na pozór cywilizowanego rządu, w ogóle nie liczą się ze zwierzętami i traktują je, jakby to były bakterie, muchy, karaluchy do absolutnego wyniszczenia za wszelką cenę – przekonywał w Polsat News.

Gdy omawiając działania rządu polskiego wspomniał o "faszystowskiej etyce", zareagowała prowadząca program Agnieszka Gozdyra.

– To tak naprawdę chyba najmocniejsze określenie w naszym kręgu kulturowym – stwierdziła dziennikarka.

Prof. Elżanowski odparł, że użyte określenie ma wywołać jak najgorsze skojarzenia.

"Ekonomicznie się to komuś nie zgadzało"

Zaproszony do programu Michał Kołodziejczak z Agro Unii przekonywał, że jego rozmówca kieruje się "sercem a nie rozumem". – W przyrodzie ważna jest równowaga. Tak bardzo, jak ekolodzy bronią dzików, chcielibyśmy, żeby zaczęli bronić polskich gospodarstw rodzinnych i polskich świń – stwierdził.

Kołodziejczak ponadto pokazał drastyczne nagranie, na którym widać jak świnie są brutalnie traktowane przez pracowników inspekcji weterynaryjnej pracujących na zlecenie powiatowego lekarza weterynarii.

– Nasi rolnicy wysyłali dokumenty do różnych organizacji, żeby się ekologowie tą sprawą zajęli, ale najwyraźniej ekonomicznie się to komuś nie zgadzało – ocenił.



Źródło: Polsat News
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...