Afera z pijanym posłem PiS? Polityk wyjaśnił, co się stało
Do sytuacji doszło w czwartek (28 maja) na Lotnisku Chopina w Warszawie. Jak opisał "Fakt", powołując się na relację jednego z pasażerów, na pokładzie Embraera 175 lecącego z Rzeszowa do stolicy znajdował się poseł PiS Marcin Porzucek. Po wylądowaniu parlamentarzysta nie był w stanie samodzielnie opuścić samolotu.
– Z posłem nie było żadnego kontaktu, spał wyjątkowo głęboko. Pomimo wielu starań załoga nie mogła go dobudzić. Ostatecznie, gdy wszyscy pozostali podróżni już wysiedli, wezwano pomoc i mężczyznę dosłownie wyniesiono z samolotu – opowiedział informator dziennika.
Według doniesień gazety, polityk był w stanie upojenia alkoholowego, który mógł zagrażać jego życiu. Parlamentarzystą mieli zająć się ratownicy medyczni. W zdarzeniu brali także udział przedstawiciele Straży Granicznej, którzy wykonywali w tym samym czasie na pokładzie inne czynności. Funkcjonariusze pomogli medykom wynieść z samolotu posła. Inną wersję wydarzeń przedstawił sam Marcin Porzucek, z którym skontaktowali się dziennikarze "Faktu". Poseł początkowo zasłonił się niepamięcią. Chwilę później potwierdził jednak, że w czwartek podróżował samolotem z Rzeszowa do Warszawy. Przekonywał jednak, że cała sytuacja była związana z jego problemami zdrowotnymi.
Porzucek przeprasza
Polityk PiS zamieścił w sieci komentarz do całej sytuacji. Porzucek napisał, że powodem jego niedyspozycji było połączenie leków z alkoholem. Poseł przeprosił za swoje zachowanie.
"Szanowni Państwo, połączenie alkoholu z lekami przeciwbólowymi przepisanymi w mojej chorobie było ogromną nieodpowiedzialnością. Przepraszam urażonych sytuacją na lotnisku. Takie zdarzenie miało miejsce po raz pierwszy w moim życiu i zrobię wszystko, by się nigdy nie powtórzyło" – napisał na swoim koncie na platformie X.