Pani rzecznik na głowę upadła
Skąd ta konkluzja? Od 25 lat pszczyńska lodziarnia „Pod Dębem” prowadziła świetną akcję „Lody za pasek”. Uczniowie, którzy na zakończenie roku otrzymali świadectwa z wyróżnieniem, czyli z paskiem, w lodziarni dostawali lody gratis. Wszystko było dobrze, dopóki nie wtrąciła się pani rzecznik. Wystosowała do przedsiębiorców pismo, w którym – według relacji portalu Pszczyna Nasze Miasto – stwierdza, że akcja „może potencjalnie naruszać prawa dziecka, generować nadmierną presję psychiczną, promować niezdrową rywalizację oraz prowadzić do wykluczenia rówieśniczego tych dzieci, które z różnych przyczyn wybitnych wyników w nauce nie osiągają”.
Ja wiem, że po przeczytaniu tych dwóch akapitów mają państwo ochotę po prostu siarczyście zakląć, rzucić czymś o ścianę, a gdyby w cudowny sposób objawiła się przed państwem pani Horna-Cieślak, zapewne zostałaby bardzo nieelegancko zwyzywana. I właściwie nie mogę oponować: to reakcja każdego normalnego człowieka na ten nieprawdopodobny wręcz stek bredni. Warto jednak (proszę mi wierzyć, że sam mam z tym problem) przez chwilę zastanowić się na spokojnie nad tym zdarzeniem.