Abp Jędraszewski przypomniał, dlaczego Bóg jest miłością
– Bóg jest miłością, bo nie zamknął się w samym sobie, ale obdarzył dobrem wszystko, co powołał do istnienia, stwarzając świat. Bóg jest miłością, ponieważ ukochał człowieka – mówił abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w Bazylice św. Floriana w ramach obchodów Bożego Ciała.
Na początku Mszy św. proboszcz parafii św. Floriana, ks. Łukasz Michalczewski powiedział, że zgromadzona wspólnota uwielbia Najświętsze Ciało i Krew Chrystusa oraz Eucharystię, która jest „źródłem i szczytem” życia chrześcijańskiego. – Chcemy uwielbiać nie tylko tu, w tej świątyni, ale i na zewnątrz niej, dając świadectwo tej miłości tym, którzy może jeszcze jej nie znają – dodał.
Zapowiedział, że zgodnie z tradycją parafianie wyjdą w procesji z Najświętszym Sakramentem na ulice parafii, prosząc o Boże błogosławieństwo. Podziękował abp. Markowi Jędraszewskiemu za obecność i modlitwę. Powitał zgromadzonych wiernych, szczególnie dzieci, w tym dzieci komunijne, a także strażaków, siostry zakonne i ojców misjonarzy.
Abp Jędraszewski: Bóg jest miłością
W homilii abp Marek Jędraszewski, odwołując się do słów św. Jana, wskazał, że Bóg jest miłością, ponieważ więź miłości łączy osoby Trójcy Świętej: Ojca, Syna i Ducha Świętego. – Bóg jest miłością, bo nie zamknął się w samym sobie, ale obdarzył dobrem wszystko, co powołał do istnienia, stwarzając świat. Bóg jest miłością, ponieważ ukochał człowieka – mówił abp Marek Jędraszewski.
Przypomniał słowa Jezusa z rozmowy z Nikodemem: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Metropolita krakowski senior zaznaczył przy tym, że odpowiedzią człowieka na tę miłość jest najpierw wiara, a potem własna miłość.
Arcybiskup odwołał się także do czytania z Księgi Ozeasza, w którym Bóg mówi: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. Wskazał, że do tej samej prawdy nawiązuje Chrystus w Ewangelii. – Odpowiedzieć na tę miłość Boga, najpierw w nią uwierzywszy – to jest wielkie wyzwanie człowieka – podkreślił.
Jako wzór wiary abp Marek Jędraszewski wskazał Abrahama, który – jak pisał św. Paweł – „wbrew nadziei uwierzył nadziei”. – Uwierzył Bogu wbrew zdrowemu rozsądkowi. Wiedział przecież, że jest stary i że podeszła w wieku jest także jego żona – mówił. Drugim wzorem wiary arcybiskup nazwał św. Mateusza, który pozostawił wszystko i poszedł za Jezusem.
Następnie przywołał postać św. Justyna. Przypomniał, że żył on w II wieku, za panowania Marka Aureliusza i prowadził w Rzymie szkołę chrześcijańską. Gdy doszło do prześladowań chrześcijan, uwięziono go wraz z towarzyszami. Przywołując akta ich przesłuchania, arcybiskup senior zacytował odpowiedź męczennika na wezwanie do oddania czci bogom: „Nie możemy być oskarżeni ani pojmani za to, że słuchamy przykazań naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Czcimy Boga chrześcijan, wierzymy, że na początku On sam stworzył i uczynił wszystko, co istnieje, rzeczy widzialne i niewidzialne”.
Przypomniał także odpowiedź Justyna gdy zażądano od niego, by złożył ofiarę pogańskim bogom: „Nikt o zdrowych zmysłach nie przejdzie od wiary do bezbożności”. Arcybiskup zauważył, że Justyn w sposób jednoznaczny wyraził także gotowość do poniesienia śmierci męczeńskiej.
Zwrócił uwagę zabranych na to, że pierwsze trzy wieki historii Kościoła były czasem męczeństwa. Prześladowania powracały kolejnymi falami, a niekiedy wydawało się, że Kościół nie ma szans na przetrwanie. Przywołał słowa św. Jana Pawła II, który przygotowując Kościół do Wielkiego Jubileuszu, pisał, że wiek XX stał się na powrót wiekiem męczenników. Arcybiskup senior podkreślił, że stało się tak zwłaszcza z powodu dwóch systemów totalitarnych: sowieckiego komunizmu i niemieckiego nazizmu. W tym kontekście nawiązał do sobotniej beatyfikacji dziewięciu salezjanów męczenników II wojny światowej. – Sześciu z nich zostało aresztowanych 22 i 23 maja 1941 roku tu w Krakowie, na Dębnikach. Torturowani najpierw w więzieniu na Montelupich, zostali przewiezieni do Auschwitz – przypomniał.
Opowiedział męczeńskie losy ks. Jana Świerca, ks. Ignacego Dobiasza, ks. Franciszka Harazima i ks. Kazimierza Wojciechowskiego, którzy zaraz po przybyciu do obozu zostali brutalnie pobici i zmarli wśród cierpień. Wspomniał także pozostałych nowych błogosławionych, którzy zginęli w Auschwitz i Dachau. Przypomniał słowa ks. Włodzimierza Szembeka, który po aresztowaniu miał powiedzieć: „Wstyd, żeśmy na to tak długo musieli czekać”. Arcybiskup podkreślił, że salezjanin ofiarował swoje życie za ks. Walentego Kozaka, którego chciał zastąpić podczas aresztowania.
Przywołał również postać najmłodszego z męczenników, ks. Karola Goldy. – Miał bardzo jasno określone życiowe hasło: „Ja muszę zdążać w górę”. To jakieś echo tego, czym żył św. Stanisław Kostka: „Ad maiora natus sum” – jestem powołany, narodzony do wyższych rzeczy – mówił abp Marek Jędraszewski, przypominając, że ks. Golda został aresztowany po tym, jak wyspowiadał niemieckiego żołnierza mimo zakazu udzielania posług kapłańskich Niemcom przez polskich księży. Gdy domagano się od niego ujawnienia tajemnicy spowiedzi, odmówił. Został zamordowany 14 maja 1942 roku.
Arcybiskup wskazał także na wspominanych w niedzielę w liturgii błogosławionych franciszkanów, o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka, zamordowanych w Peru przez członków organizacji Świetlisty Szlak. – Pracowali wśród biednych ludzi, sami żyjąc tak jak inni, w ubóstwie, ale z głęboką wiarą i miłością. Pozyskiwali dla Chrystusa swoim przykładem życia wielu Peruwiańczyków – mówił.
Przypomniał, że mimo ostrzeżeń, błogosławieni pozostali wśród ludzi, do których zostali posłani. – Uważali, że mają być z tymi, do których posłał ich Kościół. Mają być wśród tych biednych ludzi, dając im nadzieję i ucząc życia opartego na miłości, a nie na przemocy i nienawiści – podkreślił. Zaznaczył, że wspomnienie liturgiczne błogosławionych franciszkanów przypada nie w dniu ich śmierci, ale 7 czerwca, w związku z ich drogą do kapłaństwa. Wskazał, że w ten sposób świadectwo ich męczeństwa łączy się z kapłaństwem i Eucharystią.
W kontekście przywołanych historii męczenników XX wieku, arcybiskup senior ocenił, że wiekiem męczenników jest także wiek XXI. – Jest nim właśnie dlatego, że tworzy się w nas jakąś antykulturę, odrzucającą Boga, a w konsekwencji deptającą największe świętości – wyjaśnił. Odwołał się do najnowszych wydarzeń, mających miejsce w Polsce. Arcybiskup senior mówił o śmierci tuż przed narodzinami, 29 października 2024 roku. – Prokurator uznał, że nie ma tutaj znamion żadnego czynu przestępczego – przypomniał, zwracając uwagę, że ginekolog, która dokonała aborcji została przez czytelników jednej z gazet uznana „Człowiekiem Roku 2026”. – Aprobata morderców dzieli – ocenił. Przywołał również historię śmierci jednego z bliźniąt, których matka przyznała, że jest przygotowana jedynie na wychowanie jednego z dzieci. – Przerażająca kultura śmierci. Przerażające lekceważenie świętości życia, u samych początków – podkreślił abp Marek Jędraszewski.
Metropolita krakowski senior mówił także o lekceważeniu miejsc świętych,, nawiązując do wydarzeń z 2020 roku, gdy podczas czarnych marszy policja odnotowała 22 wtargnięcia na Msze Święte i 79 uszkodzeń budynków sakralnych, a także dewastację kilku pomników św. Jana Pawła II. Podkreślił, że nikt ze sprawców nie stanął przed sądem. W kontraście natomiast zwrócił uwagę, że niedawno skazano człowieka, który stanął w obronie kościoła św. Krzyża w Warszawie.- Uderza się w największe świętości. Uderza, się w życie, które jest największym skarbem, jaki daje nam Bóg. Uderza się w święte miejsca, gdzie przychodzą ludzie by spotkać się z Bogiem. I to znajduje aprobatę ze strony tych, którzy powinni dbać o właściwy porządek życia w naszej Ojczyźnie – przyznał abp Marek Jędraszewski.
Na zakończenie, przywołał słowa Ozeasza i podkreślił, że zebrani chcą odpowiadać miłością na miłość Boga i dawać świadectwo wiary w obecność Chrystusa w Eucharystycznym chlebie poprzez wyjście na ulice parafii z Najświętszym Sakramentem. – Jest Bóg, który nas kocha. Który tak się uniżył, że stał się dla nas chlebem. Jest Bóg, który chce być naszym pokarmem na życie wieczne. Prośmy Go o jeszcze większą wiarę – zakończył.
Zwieńczeniem uroczystości była procesja do czterech ołtarzy na terenie parafii św. Floriana.
Po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem ks. Łukasz Michalczewski podziękował abp. Markowi Jędraszewskiemu, zgromadzonym kapłanom, osobom konsekrowanym, zaangażowanym w organizację uroczystości i wiernym. Następnie wspólnie odśpiewano „Boże, coś Polskę”.