"W dobrej atmosferze". Kulisy przesłuchania Kaczyńskiego
Przed wejściem do gmachu Prokuratury Okręgowej w Warszawie były premier nie rozmawiał ze zgromadzonymi tam dziennikarzami. Poprzednio termin przesłuchania Kaczyńskiego wyznaczono na 20 maja, jednak wówczas szef PiS nie stawił się w prokuraturze.
Sprawę opisała w 2019 roku "Gazeta Wyborcza". Chodziło w niej o budowę dwóch wieżowców w centrum Warszawy przez powiązaną z PiS spółkę Srebrna. Ostatecznie inwestycja nie doszła do skutku. Ofiarą niedotrzymania umowy miał paść austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, którego Kaczyński zatrudnił do realizacji projektu.
Przesłuchanie Kaczyńskiego. Prokuratura: Czynności są rejestrowane
Do przesłuchania odniósł się rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba. Prokurator przekazał około godziny 17 w rozmowie z dziennikarzami, że przesłuchanie, które trwa z przerwami od godziny 10, jest kontynuowane.
Jak zaznaczył Skiba, w czynnościach bierze udział prezes Prawa i Sprawiedliwości z dwójką swoich pełnomocników. Na przesłuchanie stawili się także pełnomocnicy pokrzywdzonego w tej sprawie: Roman Giertych i Jacek Dubois.
– Czynności są rejestrowane. Świadek był pouczony o możliwości skorzystania z prawa do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytania. Nie skorzystał ani razu z tego uprawnienia. Z tego, co usłyszałem, przesłuchanie odbywa się w dość dobrej atmosferze – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, cytowany przez portal Wirtualna Polska.
Sikorski: Kaczyński próbował być wielkim deweloperem
Sytuację skomentował w środę wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
– Jest jedynym polskim politykiem [Jarosław Kaczyński], który będąc w polityce, jednocześnie próbował być wielkim deweloperem. Jednocześnie wynikła wewnątrzrodzinna dyskusja o tym, kto jest komu co winien. Nie wiemy też jaka była rola koperty z 50 tys. zł w gotówce – powiedział szef MSZ w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.
Wicepremier zaznaczył, że chciałby "wiedzieć po co, gdy afera wybuchła, prezes Kaczyński jeździł do podległemu mu sobie prokuratora generalnego". – Ta sprawa śmierdzi na kilometr i powinna być wyjaśniona – dodał.