Burza po wizycie patostreamera w Sejmie. Kotula zapowiada interwencję
Jak wynika z wypowiedzi samego patostreamera, do parlamentu zaprosił go poseł Łukasz Mejza.
Wizyta podczas debaty o patostreamingu
Sprawa wywołała natychmiastową reakcję minister ds. równości Katarzyny Kotuli, która zapowiedziała zwrócenie się do Kancelarii Sejmu i Straży Marszałkowskiej o wyjaśnienia. Kotula poinformowała, że chce ustalić, na jakiej podstawie Daniel Magical otrzymał możliwość wejścia do Sejmu oraz kto formalnie odpowiadał za jego wizytę. "Zwrócę się z zapytaniem do Kancelarii Sejmu i Straży Marszałkowskiej z prośbą o wyjaśnienie na jakiej zasadzie skazany patostreamer Daniel M znalazł się dziś w Sejmie" – napisała minister w serwisie X. Jak dodała, będzie pytać m.in. o to, kto był formalnym wnioskodawcą wejścia patostreamera do parlamentu, czy Straż Marszałkowska oraz Kancelaria Sejmu miały wiedzę, kogo wpuszczają na teren budynku, a także czy zgłaszały w tej sprawie jakiekolwiek zastrzeżenia.
Tego dnia Sejm zajmował się projektami ustaw dotyczącymi zakazu patostreamingu. We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych Kotula napisała również, że "dla patostreamerów i dla patostreamingu nie ma miejsca, nie tylko w Sejmie, ale tu także".
"Pan Łukasz Mejza"
Sam Daniel Magical nie ukrywał, kto umożliwił mu wizytę w parlamencie. Pytany przez dziennikarzy, kto wprowadził go do Sejmu, odpowiedział: Pan Łukasz Mejza.
Patostreamer przekonywał, że przyszedł do parlamentu, by "walczyć o swoje". Zarzucał przy okazji europosłowi Robertowi Biedroniowi, że "szkaluje" jego i jego żonę Natalię oraz buduje na tym polityczne zasięgi. – Gdziekolwiek się pokażemy, ludzie wytykają nas od patologii, śmieją się z nas, plują na nas – mówił. Obecny przy rozmowie mężczyzna przedstawiający się jako asystent posła Pawła Kukiza przekonywał z kolei, że Mejza "zainteresował się sprawą" i chciał podjąć temat z pozycji parlamentarnej.