"Nie zdobył się na to". Gorzkie słowa o Kosiniaku-Kamyszu
W 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku odbyła się ceremonia przyjęcia polskich samolotów F-35 do Sił Zbrojnych RP. W uroczystości wzięli udział m.in. prezydent Karol Nawrocki oraz wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Szef MON o roli Błaszczaka
W styczniu 2020 roku ówczesny minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podpisał umowę zakupu 32 samolotów 5. generacji Lockheed Martin F-35A Lightning II.
Jak zaznaczył wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, "to wszystko jest zawsze kontynuacją". – I dobrze, że kontrakt został podpisany przez mojego poprzednika, ale gdyby nie nasz rząd i uzbrojenie i bazy i samoloty do tankowania w powietrzu, które kupimy z programu SAFE (...) pełne możliwości nie byłyby wykorzystane – podkreślił wicepremier.
Kosiniak-Kamysz stwierdził, że "pomimo kłód rzucanych pod nogi, pomimo czasem braku podpisu, nie ulegliśmy pokusie zatrzymania procesu modernizacji polskiej armii". – Będziemy go kontynuować i zawsze będziemy zapraszać i pragnę wszystkim tym, którzy poparli w każdym momencie ten projekt wielkiej modernizacji sił zbrojnych (...) bardzo serdecznie podziękować – powiedział szef MON.
Bocheński: Wtedy Kosiniak-Kamysz postąpiłby jak mąż stanu
Do wypowiedzi szefa MON odniósł się w piątek na antenie Radia Zet europoseł PiS Tobiasz Bocheński.
– Gdyby wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz postąpił godnie i przyznał, że był przeciwnikiem i zmienił zdanie, że zawdzięcza zakup swoim poprzednikom, że kontynuował ten proces, to postąpiłby jak mąż stanu – powiedział deputowany do PE. – Ale się na to zdobył – dodał.
Jednocześnie Bocheński przyznał: "Ten obrazek dzisiejszy, kiedy pan były wicepremier i były szef MON Mariusz Błaszczak i obecny wicepremier i szef MON podali sobie dłonie, jakże to piękny obrazek". – Nie wiem, czy to było pojednanie, ale myśliwce są w Polsce, tylko dzięki decyzji PiS i temu, że Kosiniak-Kamysz tego nie odwołał, nie anulował tego kontraktu – zaznaczył europoseł PiS.