Śledzenie, przeszukanie domu bez kamer. Tak zatrzymano Kraskowskiego

Dodano:
Leszek Kraskowski, dziennikarz Źródło: YouTube / Reporterzy Online
Dziennikarz Leszek Kraskowski przebywa w areszcie. Na jaw wychodzą kolejne, coraz bardziej zdumiewające okoliczności zatrzymania.

Portal Niezalezna.pl pisze we wtorek, że policjanci z Piaseczna nie zarejestrowali akcji zatrzymania Leszka Kraskowskiego bo komenda nie miała ani jednej kamery nasobnej. Ponadto, jak twierdzi serwis, dziennikarz miał być śledzony w centrum handlowym, ale zatrzymany z dala od kamer.

Zatrzymanie bez nagrań i kamer

Funkcjonariusze śledzili skonfliktowanego z Romanem Giertychem dziennikarza w jednym z dużych centrów handlowych w Piasecznie i w jego okolicy. Kraskowski wsiadł do auta i odjechał, a policjanci za nim. Zatrzymanie nastąpiło po kilkunastu kilometrach, bliżej domu, w którym mieszka.

„Niezależna” zwraca uwagę, że żaden z funkcjonariuszy nie miał kamer, by rejestrować swoje działania. Podobnie nie było nagrywane przeszukanie jego posesji.

Przeszukanie pod nieobecność dziennikarza

"Jak się okazuje komenda powiatowa w Piasecznie nie dysponowała w dniu zatrzymania tj. 6 czerwca… ani jedną kamerą nasobną! Nie mogliśmy uwierzyć. Potwierdziliśmy te informacje w prokuraturze" – czytamy na portalu. Ponadto, "Kraskowski nie był obecny przy przeszukaniu, którego dokonywano w jego domu". Czynności odbywały się w obecności tzw. osoby przybranej. Osoba przybrana to w założeniu niezainteresowany wynikiem sprawy świadek (np. małżonek, sąsiad, funkcjonariusz), którego obecność przy przeszukaniu mieszkania lub innej czynności procesowej zapewnia jej prawidłowy przebieg i chroni prawa osoby przeszukiwanej. Instytucję tę reguluje m.in. Kodeks postępowania karnego.

W roli tej, za zgodą służb, wystąpiła żona Kraskowskiego, będąca jednocześnie współwłaścicielką nieruchomości i pozostająca w nim w separacji. "Niezależna" potwierdziła te informacje w prokuraturze. Żona dziennikarza jest także bezpośrednio stroną w toczącym się postępowaniu. "Czy zależało jej na ochronie materiałów objętych tajemnicą dziennikarską, które mogły znajdować się na terenie nieruchomości lub zdawała sobie z tego sprawę, co może być nią objęte?" – pyta "Niezamężna".

W komunikacie Prokuratura Okręgowa w Warszawie napisała, że żona Leszka Kraskowskiego w zeznaniach wskazała, że "z uwagi na dotychczasowe zachowanie, obawia się, że może on zrobić krzywdę jej lub innym osobom". "W aktach sprawy znajdują się informacje o tym, że Leszek K. może dopuszczać się czynów z użyciem przemocy – posiada on liczne rejestracje w bazach policyjnych, jak również postawiono mu zarzut dot. znęcania się nad własną rodziną".

Postępowania przeciwko Kraskowskiemu

"Niezależna" przypomina, że "pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie prowadzone było postępowanie o czyn z art. 207 § 1 kk, który miał być popełniony przez dziennikarza na szkodę osób najbliższych. Sprawa ta pozostawała zawieszona z uwagi na to, że – jak twierdzą w komunikacie śledczy – »podejrzany nie stawia się na wezwania i nie można z nim przeprowadzić czynności»".

Jak się okazuje, po zatrzymaniu Kraskowskiego w innej sprawie (gróźb i nielegalnego posiadania broni) i przedstawieniu zarzutów, sprawa rzekomego nękania rodziny została przez prokuraturę natychmiastowo do niej dołączona. Powstało pytanie, dlaczego tak zrobiono. Jak tłumaczy "Niezależnej" rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba "z uwagi na ekonomikę procesową".

Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała w poniedziałek, że dokona analizy akt śledztwa prowadzonego przeciwko Leszkowi K. "pod kątem prawidłowości oraz zasadności podjętych czynności procesowych".

Źródło: Niezalezna.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...