Tusk wybierze "opcję atomową"? Możliwe rozwiązanie KO w Warszawie
"Zarząd Koalicji Obywatelskiej podejmie decyzje w sprawie warszawskich struktur partii" – informuje RMF FM. To pokłosie doniesień o Warszawskim Szpitalu Południowym, w którym politycy Koalicji Obywatelskiej i ich rodziny mieli być przyjmowani poza kolejką. Działacze partii przyznają nieoficjalnie, że sprawa może bardzo negatywnie odbić się na wizerunku partii.
– To będzie decyzja zarządu partii – powiedziała wiceprzewodnicząca KO Dorota Niedziela, odpowiadając na pytanie, czy w grę wchodzić może nawet rozwiązanie struktur partii w Warszawie. – Myślę, że ten zarząd się spotka, ale najpierw trzeba wszystko wyjaśnić. Trzeba zebrać wszystkie dokumenty i dane – dodała.
"Jak podkreślają politycy KO – w publikacjach nie wskazano żadnych konkretnych nazwisk osób, które miałyby korzystać z takich przywilejów" – czytamy. – Trudno komentować doniesienia dotyczące bliżej nieokreślonej grupy osób; nie ma nazwisk, nie ma o czym mówić – stwierdza szef klubu radnych KO w Radzie Warszawy Jarosław Szostakowski.
Część polityków KO przyznaje, że Polacy są szczególnie wyczuleni na kwestie kolejek i dostępu do publicznej służby zdrowia. Inny działacz KO zauważył w rozmowie z PAP, że sytuacja obciąża szefa warszawskiej KO Marcina Kierwińskiego i rodzi pytania o funkcjonowanie struktur partii w stolicy.
Afera w szpitalu. Tusk: Wynaturzenia nie mają koloru jednej partii
– Zwracałem uwagę zarówno reprezentacji środowiska lekarskiego, jak i menadżerom, samorządom, które odpowiadają za prowadzenie szpitali, że ilość środków, jakie przeznacza się na wynagrodzenia, jest nieproporcjonalnie duża w porównaniu do tego, ile wydajemy na pacjentów. Nikogo nie obwiniam, ten system jest naprawdę zwyrodniały, on przez całe lata robił się coraz mniej sprawnym systemem i coraz bardziej nastawionym na śrubowanie, przynajmniej w odniesieniu do niektórych lekarzy, zarobków. Dochodziło i dochodzi do takich dysproporcji, że są szpitale, gdzie wynagrodzenia stanowią blisko 100 proc. wszystkich wydatków szpitala – mówił premier Donald Tusk na konferencji prasowej.
– Wczoraj przyjęliśmy na rządzie projekt ustawy, który wreszcie umożliwi agencji rządowej w Ministerstwie Zdrowia kontrolowanie i nadzorowanie płac. Będzie to związane z konkretnymi osobami, nazwiskami – podkreślił.
Tusk: To musi być wyjaśnione do spodu
– Druga sprawa to ewentualne nadużycia i konflikty z prawem wprost. Zwróciłem się przed chwilą do NIK o przeprowadzenie – nie wyrywkowych, tylko całościowych – kontroli tam, gdzie mamy do czynienia z publicznymi środkami na ochronę zdrowia, żeby mieć możliwie dokładny raport kontrolny i wnioski kontrolne, a jak trzeba – także wnioski prawne wobec tych miejsc, gdzie dochodziło do nadużyć – oświadczył szef rządu.
Odniósł się również bezpośrednio do afery w Szpitalu Południowym. – Oczekuję od tych, którzy są właścicielami tego szpitala, odpowiadają za ten szpital, od samorządu warszawskiego, precyzyjnej informacji. Tam były bulwersujące informacje o saloniku VIP dla jakichś polityków, którzy z tego saloniku mieli korzystać. To musi być wyjaśnionego do spodu. Tam nie może pozostać żadna dwuznaczność. Jeżeli się okaże, że złamano prawa, to będzie prokurator oczywiście. Jeśli złamano tylko kwestie dobrych obyczajów, to będzie odpowiedzialność polityczna – zapowiedział.