W KO wybuchła panika. "Przecież te nazwiska wyciekną"
Politycy KO są tyleż przerażeni aferą, co zaskoczeni – do niedawna większość polityków rządzącej formacji nawet nie wiedziała o istnieniu Dawida Kacprzyka. Większość, bo część znała go bardzo dobrze. Chodzi o polityków, którzy korzystali ze znajomości z radnym, dzięki czemu mogli liczyć na specjalne traktowanie w Szpitalu Południowym. Kto bywał w "saloniku VIP-ów"? Sami politycy KO tego nie wiedzą, a w partii narasta obawa, że już niedługo do mediów nastąpi wyciek informacji.
– Teraz to już nie ma zmiłuj, serio. Przecież skoro te nazwiska są znane, to wyciekną. Nie dziś to jutro, nie jutro to za miesiąc, nie ze szpitala to z prokuratury. Teraz to już nie ma co się rozczulać. Trzeba po prostu zrobić porządek – mówi w rozmowie z Onetem polityk KO. Jak dodaje portal, rozmówcy serwisu wypowiadał się "bardzo nerwowo".
Jak czytamy, w partii pojawiły się pomysły dotyczące radykalne odcięcia się od aferzystów i ostrych rozliczeń z przypadkami nepotyzmu, kolesiostwa, czy wręcz łamania prawa. Jeden z bardziej daleko idących pomysłów dotyczy rozwiązania warszawskiej struktury partii. Dla Koalicji Obywatelskiej byłoby to prawdziwe trzęsienie ziemi, gdyż warszawska lista jest najbardziej prestiżową, która przy każdych wyborach zgarnia najwięcej głosów. To główny bastion KO.
Kacprzyk skorygował 33 faktury. Jest doniesienie szpitala do prokuratury
W Szpitalu Południowym w Warszawie trwa audyt zlecony przez prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego, którego dotychczasowe ustalenia doprowadziły do złożenia zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę placówki.
Według informacji ratusza lekarz Dawid Kacprzyk od 15 czerwca skorygował 33 faktury wystawione między styczniem 2025 a czerwcem 2026 roku i zwrócił szpitalowi około 500 tys. zł. W związku ze sprawą Rada Nadzorcza szpitala ma dokonać zmian w zarządzie. Audyt bada również okoliczności korzystania przez lekarza z pomieszczenia należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa, które – jak wynika ze wstępnych ustaleń – mogło być wykorzystywane przez niego samowolnie. Szczegóły dotyczące użytkowania tego miejsca mają być przedmiotem dalszego postępowania prokuratorskiego.