Wrze po aferze w szpitalu. Mulawa nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność
Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz i radny KO w warszawskiej dzielnicy Ursus, tylko w ubiegłym roku zarobił 1,6 mln zł. Z jego oświadczenia majątkowego wynika również, że posiada nowy samochód za ponad 500 tys. zł oraz mieszkanie warte blisko 1 mln zł, które kupił nie biorąc kredytu.
Lekarz-milioner z Koalicji Obywatelskiej
Pełne prawo wykonywania zawodu Dawid Kacprzyk uzyskał zaledwie półtora roku temu. Co więcej, nie ma specjalizacji. Mimo to pracuje w czterech warszawskich, publicznych placówkach medycznych, a nawet pełnił funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Szpital Południowy poinformował, że Dawid Kacprzyk w 2025 roku wypracował łącznie 3 976 godzin, co daje 331 godzin miesięcznie i średnio 11 godzin dziennie – również w soboty, niedziele i dni ustawowo wolne od pracy. W czasie dyżurów lekarz i radny KO występował w telewizji i brał udział w politycznych spotkaniach.
Dawid Kacprzyk zwolniony ze szpitala. Zwrócił część pieniędzy
W poniedziałek Dawid Kacprzyk złożył rezygnację z członkostwa w KO.
W środę zero.pl opisało, że w warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. W szpitalu istnieje salonik VIP dla polityków KO.
Również w środę Dawid Kacprzyk został zwolniony ze Szpitala Południowego w Warszawie.
W czwartek Dawid Kacprzyk złożył rezygnację z mandatu radnego dzielnicy Ursus.
Stołeczny ratusz poinformował, że Dawid Kacprzyk zwrócił szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy. Od 15 czerwca lekarz skorygował 33 faktury, obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Na konto szpitala zwrócił 500 tys. zł.
"Trzaskowski i Kierwiński powinni ponieść odpowiedzialność polityczną"
Krzysztof Mulawa, poseł Konfederacji, w rozmowie z DoRzeczy.pl ocenił, że obie sprawy – zarówno kwestia zarobków lekarza, jak i saloniku VIP dla polityków KO – są oburzające.
– Na początku wydało mi się, że nic nie może przebić kwoty 1,6 mln zł dla kolesia Trzaskowskiego, bo to przecież on wszystkim zarządza i to prezydent Warszawy na wszystko tak naprawdę pozwala. To Rafał Trzaskowski i Marcin Kierwiński, który jest szefem struktur w Warszawie, powinni ponieść odpowiedzialność polityczną. Wydawało mi się, że nic nie może przebić złodziejstwa, bo to jest czyste złodziejstwo kolesi z Platformy Obywatelskiej. Jednak później pojawił się salonik VIP, który był wisienką na torcie złodziejstwa Platformy Obywatelskiej – ocenił.
"Złodziejstwo trzeba wypalać"
Pytany o to, czy zwolnienie Dawida Kacprzyka i częściowy zwrot nienależnie pobranych pieniędzy, zamyka sprawę, odpowiedział, że nie.
– Złodziejstwo trzeba wypalić, a wypalenie również uwzględnia zwrot środków finansowych, które zostały pobrane nienależnie od polskiego podatnika – powiedział.
Krzysztof Mulawa zauważył, że "nóż w kieszeni otwiera się każdemu Polakowi, który oglądając swoją pensję brutto, ogląda później swoją pensję netto, widząc jakie środki finansowe przeznaczane są na służbę zdrowia, jednocześnie idąc do przychodni i mając zaproponowany termin na wrzesień, ale przyszłego roku, czyli za kilkanaście miesięcy".
– Później wisienką na torcie słusznej frustracji polskiego podatnika jest to, jak widzi takiego młodego gościa, który nie posiada specjalizacji, pracuje jednocześnie w kilku miejscach, a w czasie pracy udziela wywiadów – powiedział.
Nowe "ośmiorniczki" KO?
Poseł Konfederacji pytany, czy w aferze ze Szpitalem Południowym dostrzega analogię ze słynnymi "ośmiorniczkami" z afery podsłuchowej z 2014 roku, odpowiedział, że tak.
– Afera z panem Kacprzykiem, to afera kolesi, Kierwińskiego i Trzaskowskiego. Tak powinniśmy to nazywać, bo nazwiska tego pana być może niedługo nie będziemy pamiętali, ale mamy pamiętać, kto za to ponosi odpowiedzialność. Odpowiedzialność ponoszą pan Trzaskowski i pan Kierwiński, i to oni powinni zostać rozliczeni, oprócz lekarza, który nienależnie pobrał środki. Rozliczone powinny być też osoby, które zatwierdzały grafiki godzinowe w szpitalach, ale również – bo to trzeba zawsze wypalać żelazem – o tym mówi często szanowny pan premier Donald Tusk – to niech teraz wypala gorącym żelazem na barkach swoich kolesi z Platformy. Przede wszystkim niech to będzie Trzaskowski i Kierwiński – powiedział Krzysztof Mulawa.