"Niech sobie nie żartuje". Czarnek odpowiada Zandbergowi
Adrian Zandberg, poseł Partii Razem, ocenił w czwartek w RMF FM, mówiąc o aferze w warszawskim Szpitalu Południowym, że "jak słucham tej opowieści, że nikt nic nie wiedział i tak naprawdę to był tylko jakiś jeden lekarz, który za to wszystko odpowiada, to mogę się tylko uśmiechnąć".
– Prawda jest taka, że mamy zgniłą, moim zdaniem – zgniłą moralnie – strukturę, którą jest warszawska Platforma Obywatelska. Dla mnie jest coś bardzo dziwnego w tym, że jak w Krakowie przegrał referendum Miszalski, to wtedy Donald Tusk strukturę w Krakowie za karę rozwiązał. A jak tutaj po prostu coś gnije i śmierci, to struktura pana Kierwińskiego i pan Kierwiński nie jest zagrożony. Myślę, że to wiele mówi o panu premierze Tusku – stwierdził.
Poseł ocenił, że "najwyraźniej pan Kierwiński jest bliżej serca pana premiera Tuska".
– Mam poczucie w ostatnich dniach, kiedy rozmawiamy o tej całej historii, niedowierzania, bo to wczoraj bodajże był ten dzień, kiedy najpierw wyszedł na konferencję pan marszałek Czarzasty i próbował udawać, że on nie jest w tym rządzie i że on nie odpowiada za to, jak działa system ochrony zdrowia w Polsce, a potem wyszedł pan premier Tusk, który mu pozazdrościł i też zaczął mówić, że to jest jakiś system – mówił.
Zandberg ujawnił, dlaczego nie wszedł do rządu
Na uwagę prowadzącej rozmowę, że marszałek Czarzasty powiedział, że nie będzie się tłumaczył za ludzi nie za swojej partii, ale że system trzeba naprawić, Adrian Zandberg zapytał: "No to fajnie, tylko ile lat pan marszałek Czarzasty z panem Donaldem Tuskiem rządzą Polską?".
Mówiąc o tym, dlaczego Partia Razem nie weszła do rządu, odpowiedział, że przyczyna jest bardzo prosta.
– My usłyszeliśmy, kiedy ten rząd powstawał, że nie ma zgody na żadne zmiany. Że ma być tak, jak było. Że np. patologia systemu kontraktowego zostanie utrzymana i że z żadnymi wpływowymi grupami interesu ten rząd się nie będzie konfrontować. A potem zobaczyłem, jak wygląda lista sponsorów Campusu Polska z wielkimi prywatnymi firmami medycznymi, które na tej degręgoladzie ochrony zdrowia korzystają i szczerze mówiąc wiele rzeczy stało się dla mnie całkiem jasne. Dlaczego mnie w tym rządzie nie ma. Niech tłumaczą się ci, którzy od trzech lat są w rządzie i podtrzymują tę patologię. Bo system kontraktowy to jest patologia – wyjaśnił.
Czarnek odpowiada Zandbergowi. "Niech sobie nie żartuje"
Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS, kandydat partii na premiera, ocenił w Radiu Wnet, iż twierdz, że "dzisiaj już społeczeństwo mówi »żegnajcie«".
– Nie tylko Platformie, także PSL-owi, (…) także partii Razem, które ten rząd popiera tak czy inaczej, także Lewicy – dodał.
Zdaniem Przemysława Czarnka "gdyby nie partia Razem, to nie byłoby tego rządu".
– Więc niech pan Zandberg nie żartuje sobie ze społeczeństwa, że on nie popiera rządu, który właśnie poparł. Bo gdyby nie pan Zandberg, to nie byłoby tego rządu – ocenił wiceprezes PiS.