Sejm zdecydował ws. immunitetu Ziobry. W tle prywatny akt oskarżenia
W piątkowym głosowaniu w sprawie immunitetu Zbigniewa Ziobry udział wzięło 436 posłów. Za uchyleniem immunitetu głosowało 238 parlamentarzystów, przeciw było 198, nikt nie wstrzymał się od głosu.
W czwartek późnym wieczorem posłowie wysłuchali sprawozdania sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Komisja większością głosów zarekomendowała przyjęcie wniosku dot. zgody na pociągnięcie polityka PiS do odpowiedzialności karnej w związku z prywatnym aktem oskarżenia wniesionym przez Dariusza Korneluka, który pełni obowiązki prokuratora krajowego.
Sprawozdawca Tomasz Głogowski poinformował, że podczas prac komisji część posłów argumentowała, że wypowiedzi Ziobry były oceną procesu powołania prokuratora krajowego i zmian personalnych w Prokuraturze Krajowej. Jednak większość komisji, jak relacjonował, uznała, że padły "bardzo konkretne i brutalne zarzuty". – Nie można bez podstaw atakować i oskarżać prokuratora krajowego – powiedział Głogowski.
Korneluk złożył akt oskarżenia. O co poszło?
Chodzi o słowa Zbigniewa Ziobry z grudnia 2025 r. Podczas konferencji prasowej, nadawanej z Węgier, były minister sprawiedliwości mówił o zmianach w Prokuraturze Krajowej. Oskarżył premiera Donalda Tuska o powołanie na stanowisko prokuratora krajowego "partyjnego działacza".
– Tak można sprowadzić rolę pana Korneluka, którego zadaniem było ukierunkować postępowania z jednej strony na umarzanie realnych złodziejstw, korupcji, których było mnóstwo w otoczeniu Donalda Tuska, a z drugiej – na inicjowanie postępowań, często niemających żadnych podstaw w prawie i faktach, wymierzonych w przeciwników politycznych – mówił wiceprezes PiS.
Korneluk zarzuca Ziobrze zniesławienie i domaga się roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, przeprosin oraz wpłaty 30 tys. zł na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.