Cieśnina Ormuz znów zamknięta. Oto powód
Jak podaje irańska państwowa agencja Mehr, decyzja ma stanowić "pierwszy krok" odpowiedzi na naruszenia uzgodnień. Dowództwo w Teheranie ostrzegło, że jeżeli "agresja" będzie kontynuowana, zostaną podjęte kolejne działania.
Władze irańskie uzależniają ponowne otwarcie cieśniny od zatrzymania izraelskich działań wojskowych w Libanie.
Oto warunek Teheranu
Iran uzależnia otwarcie strategicznej cieśniny Ormuz od zatrzymania izraelskich działań wojskowych w Libanie. Tylko w sobotę w tym kraju zginęło 16 osób, mimo informacji o obowiązującym zawieszeniu broni. Izrael twierdzi, że była to jedynie reakcja na ostrzał prowadzony przez Hezbollah. Libańska organizacja zapewnia jednak, że pozostaje związana rozejmem.
Rzecznik MSZ Iranu zaznaczył, że Teheran nie zgodził się na porozumienie, które miałoby jedynie „papierowy” charakter. – Nasze podejście brzmi: zobowiązanie za zobowiązanie – powiedział przedstawiciel irańskiego resortu spraw zagranicznych, cytowany przez agencję Fars. Jak dodał, Iran będzie reagował "niezbędnymi działaniami", jeśli druga strona odmówi realizacji uzgodnień. Rzecznik MSZ zastrzegł jednocześnie, że niewykonanie choć części zobowiązań może oznaczać przekreślenie całego porozumienia.
Nie doszło do rozmów USA z Iranem
Tymczasem nie doszło do planowanych na piątek rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w szwajcarskim Buergenstock. Informację potwierdziło rano szwajcarskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Wcześniej Biały Dom poinformował, że wiceprezydent USA J.D. Vance nie poleci do Szwajcarii w nocy z czwartku na piątek. Oficjalnym powodem miały być "względy logistyczne". Jeszcze w czwartek Vance mówił podczas konferencji prasowej, że planuje udać się do Szwajcarii "prawdopodobnie w ten weekend", choć, jak zaznaczał, dokładny termin nie był przesądzony. Jak przekazuje Reuters, wylot z bazy Andrews został odwołany dosłownie w ostatniej chwili, mimo że współpracownicy wiceprezydenta i dziennikarze byli już na miejscu.