Nowe informacje ws. Szpitala Południowego. Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzję
– W związku z doniesieniami medialnymi z wczorajszego wieczora Ministerstwo Zdrowia zleciło czynności kontrolne do Wojewody Mazowieckiego oraz do konsultanta krajowego w dziedzinie medycyny ratunkowej. Kontrola będzie obejmowała świadczenia medyczne oraz sposób ich udzielania przez personel medyczny, a także właściwość postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w stosunku do osób przebywających na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym – przekazała w środę wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.
To reakcja na ujawnione przez lekarza-sygnalistę szokujące praktyki w zarządzanym przez warszawski ratusz Szpitalu Południowym. Dr Emil Jędrzejewski stwierdził m.in., że "tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. I to jest sedno całego zamieszania".
Kęcka dodała, że resort wcześniej podjął działania kontrolne, po ujawnieniu funkcjonowania w szpitalu "saloniku VIP" dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Chodzi o zlecenie kontroli w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w zakresie odbywania rezydentury. Dodatkowo zostały zlecone audyt właścicielski oraz kontrola z zakresu NFZ. Ponadto prokuratura prowadzi już w tej sprawie dwa postępowania.
Afera szpitalna
Przypomnijmy, że Szpital Południowy jest w całości pod zarządem władz Warszawy. Koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) w placówce był Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz w trakcie specjalizacji i były już radny Koalicji Obywatelskiej. Młody medyk tylko w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł.
Jego oświadczenie majątkowe wywołało falę oburzenia, a ta z kolei doprowadziła do ujawnienia tego, co działo się w Szpitalu Południowym. Chodzi m.in. o specjalną ścieżkę przyjęć dla polityków KO i ich rodzin oraz funkcjonowanie "saloniku VIP".
Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie, był gościem Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. To ten lekarz miał informować prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w placówce. Jak ujawnił portal Zero, dwa miesiące później został zwolniony. Oficjalnym powodem były zaległości w przekazywaniu sprawozdań do NFZ.