Arłukowicz porównał sytuację w szpitalu do badań mumii Tutenchamona. "NIEBYWAŁE"
Były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz był pytany w czwartek w Kanale Zero o aferę wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Pytanie dotyczyło m.in. zeznań dr Emila Jędrzejewskiego, który twierdzi, że władze szpitala wykonywały tomografię na zwłokach.
– Tutenchamon i Ramzes II ich mumie były diagnozowane, nauka zrobiła postęp i analizę, jak się żyło w dawnych czasach m.in. dzięki tomografii. Pytał pan czy można zrobić zwłokom, Tutenchamon miał robioną tomografię i dość dawno umarł – stwierdził Arłukowicz.
Wówczas prowadzący rozmowę Jacek Prusinowski stwierdził, że w przypadku szpitala, jak wynika ze słów dr Jędrzejewskiego, chodziło raczej o zarobienie dodatkowych pieniędzy, a nie postęp naukowy.
Kaleta: Oddaj mandat
Słowa polityka KO są szeroko komentowane w sieci. "Nie wierzę w to, co słyszę", "wbiło mnie w fotel", "nieopojęte" – to tylko niektóre, najłagodniejsze, komentarze.
Ostro na wypowiedź Arłukowicza zareagował Sebastian Kaleta z PiS.
"NIEBYWAŁE !! Bartosz Arłukowicz drwi sobie z informacji o tym, że zmarłemu na SOR Szpitala Południowego rzekomo robiono tomografię po śmierci.. Porównuje ironicznie sytuację do badań mumii TUTENCHAMONA i RAMZESA. Oddaj mandat" – napisał były wiceminister sprawiedliwości.
Arłukowicz o Kacprzyku: Jeden z setek młodych ludzi, którym pomagałem
Bartosz Arłukowicz był pytany o znajomość z Kacprzykiem. – Rozdawał pan ulotki Dawida Kacprzyka, przyjaźnił się z były już członkiem rady nadzorczej Szpitala Południowego, współpracował blisko z byłą szefową tego szpitala. To wszystko jakiś dziwny zbieg okoliczności? – zapytał dziennikarz Jacek Prusinowski. – Tak – odpowiedział krótko eurodeputowany Koalicji Obywatelskiej.
– Kacprzyk to jest młody człowiek, którego nazwisko sobie uświadomiłem przy wybuchu całej tej sprawy. To jeden z setek albo tysięcy, setek może, młodych ludzi, którym pomagałem w kampanii w roku 2018 i 2019, a więc wiele lat temu – próbował tłumaczyć były minister zdrowia.
– Co do profesora [Jerzego – red.] Sieńko, to mój stary kolega ze studiów. To mój przyjaciel. Zaś [Anna – red.] Łukasik to moja zastępczyni w Ministerstwie Zdrowia, kilkuletnia współpracownica w resorcie – dodał. Podkreślił, że nie miał żadnej wiedzy o tym, co działo się w Szpitalu Południowym.
– [Kacprzyk – red.] to był młody człowiek, student medycyny, który startował wtedy bodajże do rady dzielnicy albo miasta, już nie pamiętam. W związku z tym, że pomagałem bardzo wielu młodym ludziom w wielu miastach (...), rekomendowałem go jako młodego człowieka, studenta medycyny. Co się działo z nim potem, jak widzimy, działo się źle – stwierdził Arłukowicz. I zaznaczył, że nie wiedział, iż Kacprzyk skończył już studia i pracuje jako lekarz.