Szokująca decyzja sądu. Onkolog oskarżony o pedofilię wyszedł na wolność

Dodano:
fot. zdjęcie ilustracyjne Źródło: Fotolia / groster
Sąd Rejonowy w Turku uchylił środek zapobiegawczy wobec lekarza oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletnich.

Po 14 miesiącach aresztu, 19 czerwca b.r. Artur Z., były ordynator onkologii szpitala wojewódzkiego w Koninie, wyszedł na wolność. Decyzja wywołała sprzeciw prokuratury i pełnomocników pokrzywdzonych. – Nadal istnieją przesłanki stosowania aresztu. Chodzi o grożącą surową karę oraz ryzyko utrudniania postępowania – mówi "Gazecie Wyborczej" prokurator Aleksandra Marańda.

Osiem osób pokrzywdzonych, poważne zarzuty

Jak opisuje "Gazeta Wyborcza" Artur Z. to były kierownik oddziału onkologii w Koninie. Poza pracą zawodową działał także w parafii św. Barbary w Turku jako lektor i opiekun ministrantów. Według śledczych przez lata wykorzystywał swoją pozycję do budowania relacji z chłopcami. Prokuratura zarzuca mu wykorzystanie seksualne trzech małoletnich, w tym jednego z niepełnosprawnością intelektualną. Wobec kolejnych pięciu miał podejmować próby nawiązania kontaktów seksualnych, prowadząc z nimi korespondencję o takim charakterze.

Łącznie pokrzywdzonych jest osiem osób. Na lekarzu ciążą też zarzuty posiadania treści pornograficznych z udziałem dzieci poniżej 15. roku życia.

Dozór, zakazy i 150 tys. poręczenia

Sędzia Beata Szumińska uznała, że dalszy areszt nie jest konieczny, bo oskarżeni złożyli już wyjaśnienia, a większość świadków została przesłuchana. W zamian zastosowano środki wolnościowe w postaci dozoru policji trzy razy w tygodniu, zakazu opuszczania kraju, zakazu kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych oraz świadków oraz zakazu przebywania w miejscach, gdzie mogą znajdować się nieletni.

Dodatkowo wobec Artura Z. orzeczono poręczenie majątkowe w wysokości 150 tys. zł.

Kluczowi świadkowie jeszcze nie zeznawali?

Decyzja sądu zaskoczyła pełnomocników pokrzywdzonych. – Rodzice chłopca, którego reprezentuję, przyjęli tę decyzję z niedowierzaniem – mówi adwokat Bartosz Jastrzębski. Według obrońców pokrzywdzonych przesłuchano nie większość, ale około jedną trzecią świadków. Wciąż nie zeznali m.in. dwaj bracia, od których zaczęło się całe śledztwo. – Ich zeznania mają zasadnicze znaczenie – podkreśla mec. Artur Nowak.

Pełnomocnicy obawiają się też wpływania na świadków. – Zakaz kontaktu i zbliżania się jest trudny do monitorowania i łatwy do obejścia – mówi Nowak.

Mieszkańcy Turku zaniepokojeni

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Dlatego wielu mieszkańców nie wiedziało, że oskarżeni opuścili areszt. Gdy Artur Z. pojawił się na ulicach miasta, wywołało to poruszenie.

– Widziałem go dziś na osiedlu. Chodził uśmiechnięty. Nie potrafię zrozumieć, jak przy takich zarzutach można uchylić areszt – relacjonował "Wyborczej" jeden z mieszkańców.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...