Putin ma kłopot. Kreml zabrał głos
Jak zapewnił w środę wicepremier Rosji Aleksander Nowak, "rosyjski rynek paliw jest dobrze zaopatrzony w benzynę i olej napędowy, a problemy są szybko rozwiązywane". W ten sposób władze w Moskwie zareagowały na liczne doniesienia o niedoborach paliw na stacjach benzynowych.
Wicepremier przyznał, że w niektórych miejscach wystąpiły braki spowodowane zakłóceniami w łańcuchu dostaw, ale – jak zapewnił – potentaci naftowi utrzymują ceny detaliczne pod kontrolą. Tyle że wypowiedzi zwykłych Rosjan wskazują na coś innego.
– To, co się dzieje, jest surrealistyczne. Benzyna znika w godzinę, a ceny szybują w górę – mówi jeden z mieszkańców Kaliningradu, cytowany przez RMF24.
Rosjanie już nawet nie ukrywają swojej złości na działania władz.
Wielu Rosjan nie kryje rozczarowania i gniewu wobec reakcji władz. – Te okrągłe formułki – "wszystko pod kontrolą", "szukamy rozwiązań", "deficyt nie jest taki straszny" – doprowadzają do szału. Problem jest tak oczywisty, że nie sposób mu zaprzeczyć, a jednak rząd wciąż próbuje to robić – grzmi Jana z Lipiecka, której wypowiedź przytacza radio. – Chciałabym potrząsnąć Putinem i zapytać: "Zobacz, co do cholery narobiłeś" – dodaje kobieta.
"Ambicje starego, tchórzliwego dziada"
Na problemy skarżyli się już pod koniec czerwca mieszkańcy m.in. obwodu moskiewskiego, Włodzimierza, Riazania, Rostowa nad Donem, Jekaterynburga, Pietrozawodska i Czelabińska.
Rosyjscy kierowcy w rozmowie z niezależną "Nową Gazietą Europa" wskazywali, że problemy zintensyfikowały się po atakach ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie, co przerodziło się w chaos na stacjach: niektóre sieci zamykają dystrybutory, inne ograniczają sprzedaż, a w wielu miejscach nie można napełniać kanistrów benzyną.
Zatankowanie w mniejszych miejscowościach poza Moskwą bywa wyzwaniem. Z kolei w okolicach Woroneża częstym widokiem są wywieszone informacje o przerwie technicznej na stacji albo puste dystrybutory. Na stacjach, gdzie paliwo jest dostępne, trzeba czekać około godziny. W niektórych miejscach wprowadzono ograniczenia do 20 lub 30 litrów na osobę.
W tym kontekście padają gorzkie słowa pod adresem Władimira Putina. – Trudno wytłumaczyć dziecku, że nie może jeździć quadem przez ambicje jednego starego, tchórzliwego dziada – relacjonuje mieszkaniec Moskwy, cytowany przez "Nową Gazietę Europa".