Zwrot ws. Kraskowskiego. Chodzi o maila z groźbą
Kraskowski został zatrzymany 9 czerwca. Prokuratura Rejonowa w Piasecznie postawiła mu zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec komendanta policji oraz nielegalnego posiadania broni i amunicji. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie.
Dziennikarz poinformował o zwrocie w tej sprawie. "PILNE: Biegły informatyk powołany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie wykluczył moje autorstwo maila z groźbą zamordowania komendanta policji w Piasecznie" – napisał Kraskowski w mediach społecznościowych.
W niedzielę Kraskowski poinformował również, że Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął z urzędu postępowanie dotyczące jego pobytu w areszcie. Ma ono wyjaśnić m.in., czy zapewniono mu prawo do obrony, odpowiednie warunki bytowe oraz czy wobec dziennikarza stosowano reżim przewidziany dla tzw. więźniów niebezpiecznych.
"Zabrali mi wszystko"
Leszek Kraskowski opublikował w mediach społecznościowych pierwszy obszerny wpis po wyjściu z aresztu. Dziennikarz poinformował, że uruchomił internetową zbiórkę, ponieważ po zatrzymaniu został bez sprzętu potrzebnego do pracy. Twierdzi również, że nie może wrócić do swojego domu.
Kraskowski napisał, że śledczy zabezpieczyli jego telefony, komputery, dyski, pendrive'y, a także samochód. – Zabrali mi wszystko. Telefony, komputery, pendrivy, twarde dyski, a nawet samochód. (...) Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego – napisał w mediach społecznościowych.
Jak dodał, kupił już nowy telefon, ale nadal nie może zalogować się do części swoich kont, ponieważ wymagają potwierdzenia na urządzeniach, które pozostają w rękach policji. Największym problemem jest jednak utrata dostępu do wieloletniego archiwum. – Najgorszy jest brak całego mojego archiwum. Praca na pustym laptopie to nie to samo – stwierdził. Dziennikarz poinformował, że założył internetową zbiórkę. Zebrane środki mają pomóc mu kupić sprzęt i wrócić do pracy.