Z Chicago na Wołyń. Zapomniana historia Polaków z Ameryki, którzy budowali II RP
Pracowali w hutach Pittsburgha, kopalniach Pensylwanii, fabrykach Detroit oraz rzeźniach Chicago. Wielu z nich założyło rodziny, zdobyło amerykańskie obywatelstwo i wydawało się, że na stałe związało swoją przyszłość z Ameryką. Historia potoczyła się jednak inaczej.
Gdy pojawiła się szansa na odrodzenie niepodległego państwa polskiego, tysiące młodych Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych zgłosiło się do tworzonej we Francji Armii Polskiej pod dowództwem generała Józefa Hallera. Ponad dwadzieścia tysięcy ochotników z USA i Kanady zasiliło szeregi Błękitnej Armii, tworząc jeden z największych militarnych wysiłków Polonii w całej jej historii.
Ochotnicy zza Oceanu
Rekrutacja rozpoczęła się jesienią 1917 roku. W wielu amerykańskich miastach działały komisje werbunkowe, do których zgłaszali się synowie emigrantów z Galicji, Wielkopolski, Śląska i Królestwa Polskiego.
Po przeszkoleniu w obozie Niagara-on-the-Lake w Kanadzie ochotnicy trafiali do Francji. Otrzymywali nowoczesne francuskie uzbrojenie oraz charakterystyczne błękitne mundury, od których armia wzięła swoją nazwę. Walczyli najpierw na froncie zachodnim I wojny światowej, a od 1919 roku uczestniczyli w walkach o granice odradzającej się Polski przeciw wojskom ukraińskim i bolszewickim.
Nie wszyscy wrócili do Ameryki
Po zakończeniu wojny większość hallerczyków powróciła do Stanów Zjednoczonych. Szacuje się, że około 14–15 tysięcy ponownie podjęło pracę i życie rodzinne za oceanem. Kilka tysięcy zdecydowało się jednak pozostać w Polsce.
Powody tej decyzji były różnorodne. Jedni pragnęli uczestniczyć w odbudowie niepodległego państwa, inni odnaleźli pozostawione przed emigracją rodziny lub założyli je już w Polsce. Wielu uznało, że po latach tułaczki właśnie tutaj znajduje się ich prawdziwy dom.
Wśród tych ludzi byli dawni mieszkańcy Chicago, Milwaukee, Buffalo, Cleveland, Detroit czy Nowego Jorku.
Wołyń – nowa granica Rzeczypospolitej
Po podpisaniu pokoju ryskiego w 1921 roku Polska odzyskała rozległe obszary Wołynia. Władze państwowe uznały, że wschodnie ziemie wymagają zarówno zagospodarowania, jak i wzmocnienia bezpieczeństwa.
W tym celu uchwalono ustawę o osadnictwie wojskowym. Ziemię otrzymywali żołnierze szczególnie zasłużeni podczas wojny z bolszewikami, wśród nich również część ochotników z Armii Hallera, którzy wcześniej mieszkali w Ameryce. Nie tworzono dla nich odrębnych kolonii – osiedlali się razem z innymi osadnikami wojskowymi.
Powrót z Ameryki
Powroty Polaków ze Stanów Zjednoczonych miały kilka przyczyn. Z jednej strony sprzyjał im entuzjazm związany z odzyskaniem niepodległości i możliwość uczestniczenia w budowie własnego państwa. Z drugiej – sytuacja w samych Stanach Zjednoczonych ulegała zmianie.
Wprowadzenie w 1921 roku systemu kwot imigracyjnych znacząco ograniczyło napływ nowych emigrantów i zmieniło warunki życia wielu środowisk polonijnych. Dodatkowo ziemia na Wołyniu była znacznie tańsza niż w centralnej Polsce czy Galicji, co dla osób posiadających oszczędności zgromadzone podczas pracy w Ameryce stwarzało wyjątkową szansę na rozpoczęcie nowego życia.
Kolejna fala reemigracji nastąpiła w latach trzydziestych, kiedy Wielki Kryzys zmusił wielu Polaków do opuszczenia Stanów Zjednoczonych.
Gospodarstwa budowane od podstaw
Państwo przydzielało osadnikom gospodarstwa liczące najczęściej od kilkunastu do ponad dwudziestu hektarów. Ziemia wymagała jednak ogromnego nakładu pracy. Trzeba było karczować lasy, budować domy, stodoły i obory oraz tworzyć całe gospodarstwa praktycznie od podstaw.
Doświadczenia zdobyte w Ameryce okazywały się bezcenne. Reemigranci, z których część posiadało obywatelstwo amerykańskie, wprowadzali nowoczesne metody uprawy, lepszą organizację pracy, wykorzystywali mechanizację rolnictwa oraz inwestowali w rozwój swoich gospodarstw.
Dzięki zgromadzonemu kapitałowi wielu z nich szybko należało do najlepiej prosperujących rolników w okolicy.
Mieszkańcy Wołynia szybko zauważyli różnice między reemigrantami a miejscową ludnością. Powracający wyróżniali się ubiorem, sposobem bycia, przedsiębiorczością i praktycznym podejściem do codziennych problemów. Budowali solidniejsze domy, korzystali z nowocześniejszych narzędzi i często posługiwali się polszczyzną przeplataną angielskimi słowami.
Dlatego wsie zamieszkiwane przez reemigrantów nazywano potocznie „Ameryką”, a ich mieszkańców określano mianem „Amerykańców”. Nie byli to oczywiście Amerykanie w znaczeniu narodowościowym, lecz Polacy, którzy po latach emigracji wrócili z USA.
Nowoczesne osiedla
Osadnicy wojskowi odgrywali ważną rolę w rozwoju lokalnych społeczności. Zakładali szkoły, biblioteki, spółdzielnie, straże pożarne oraz organizacje społeczne. Budowali drogi, mosty i świątynie, przyczyniając się do modernizacji Wołynia.
Jednym z najbardziej znanych przykładów była Janowa Dolina – nowoczesne osiedle przemysłowo-mieszkaniowe związane z eksploatacją złóż bazaltu, uważane za jedno z najlepiej zaplanowanych osiedli II Rzeczypospolitej.
Reemigranci z Ameryki odegrali również istotną rolę w rozwoju wspólnot ewangelikalnych i zielonoświątkowych na Wołyniu, przywożąc ze Stanów Zjednoczonych nowe doświadczenia religijne i organizacyjne.
Życie na wielonarodowym Wołyniu
Wołyń był mozaiką narodów i religii. Obok Polaków mieszkali tam Ukraińcy, Żydzi, Czesi, Niemcy i Rosjanie. Przez wiele lat codzienne relacje układały się poprawnie, choć napięcia narodowościowe stopniowo narastały i z czasem stawały się coraz bardziej widoczne.
Po agresji Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 roku osadnicy wojskowi zostali uznani przez okupacyjne władze za szczególnie niebezpieczny element społeczny. Rozpoczęły się aresztowania, konfiskaty majątków i masowe deportacje do Kazachstanu oraz na Syberię.
Wielu dawnych ochotników z Ameryki, którzy przed laty walczyli o wolną Polskę, ponownie znalazło się na zesłaniu.
Janowa Dolina – symbol zagłady
Ci, którzy uniknęli sowieckich deportacji, często padli ofiarą zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów.
Jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń była masakra w Janowej Dolinie. W Wielki Piątek, 23 kwietnia 1943 roku, oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii wspierane przez część okolicznej ludności ukraińskiej zaatakowały osiedle. Zamordowano około sześciuset polskich mieszkańców. Janowa Dolina, zamieszkana przed wojną przez około dwa i pół tysiąca osób, stała się jednym z najbardziej znanych symboli zbrodni wołyńskiej.
Historia czekająca na odkrycie
Losy Polaków, którzy z fabryk Chicago, Milwaukee czy Detroit trafili na pola Wołynia, wciąż pozostają słabo znanym rozdziałem historii zarówno Polski, jak i Polonii amerykańskiej.
Ich nazwiska zachowały się w archiwach Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP), Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku, Archiwum Akt Nowych, Centralnego Archiwum Wojskowego oraz w dokumentacji osadnictwa wojskowego.
Na podstawie tych źródeł można odtworzyć niezwykłe biografie ludzi, których droga prowadziła od hut Pittsburgha i fabryk Chicago, przez okopy nad Marną oraz front wojny polsko-bolszewickiej, aż po gospodarstwa na Wołyniu.
Jest to historia odwagi, patriotyzmu i poświęcenia – opowieść o pokoleniu, które z własnej woli porzuciło amerykański sen, aby uczestniczyć w budowie II Rzeczypospolitej. Choć ich świat przestał istnieć w czasie II wojny światowej, pamięć o nich pozostaje ważną częścią wspólnego dziedzictwa Polski i Polonii amerykańskiej.