"Przyjechał z pustą teczką". Bartoszewski gorzko o ukraińskim ministrze
Wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski był pytany, czy ostatnia decyzja strony ukraińskiej dotycząca uhonorowania osób związanych z Ukraińską Powstańczą Armią była przemyślanym działaniem wymierzonym w Polskę.
– To była przemyślana decyzja, nie omyłkowa. Podjęta z pełną świadomością tego, jak zostanie przyjęte to w Polsce, ale również gdzie indziej, bo wczorajsza dyskusja w parlamencie europejskim pokazała bardzo wyraźnie, że większość europosłów mówi, że przez gloryfikację tego typu zachowań i odrzucać europejskie wartości i z tym do Unii nie wejdziecie. To była decyzja, w której polityka zagraniczna stała się ofiarą polityki wewnętrznej. To jest zawsze bardzo złe podejście – odpowiedział gość Polsat News. Zdaniem polityka PSL, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski chciał w ten sposób wzmocnić swoją pozycję przed oczekiwaną kampanią wyborczą.
– Pan prezydent Zełenski ewidentnie chciał poprawić swoje notowania przed zbliżającą się kampanią wyborczą w wyborach prezydenckich, których oczekujemy. Takie postawienie sprawy: "my, Ukraińcy, nie będziemy się nikogo o nic pytać, nie musimy się niczego wstydzić i będziemy decydować, kto jest naszym bohaterem" – mówił Bartoszewski.
Wiceminister nawiązał także do XVII-wiecznej historii Ukrainy i postaci Bohdana Chmielnickiego. Jak ocenił, wybór przywódcy walczącego z Rzecząpospolitą, który następnie związał część ziem ukraińskich z Rosją, był historycznym błędem.
"Przywiózł pustą teczkę"
Niedawno do Polski przyjechał szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha. Bartoszewski powiedział, że strona ukraińska nie przedstawiła żadnych konkretnych propozycji. – Jak to minister Sikorski określił, przyjechał z pustą teczką. Pan minister Sybiha, z którym mamy bardzo dobre stosunki, nie jest decydentem. W tej sprawie decyduje kancelaria pana prezydenta Zełenskiego – stwierdził.
Przypomniał również, że według prezydenta Karola Nawrockiego podczas spotkania z ukraińskim przywódcą nie osiągnięto postępu w sprawach historycznych. – Piłka jest w tej chwili po stronie ukraińskiej. Dlatego, że to pan prezydent Zełenski wymyślił sobie, czy jego otoczenie wymyśliło sobie to, żeby nazwać jednostkę wojskową, żeby uhonorować ludzi, którzy byli winni ludobójstwa na polskich cywilach, kobietach, dzieciach – ocenił Bartoszewski. W jego ocenie państwo aspirujące do członkostwa w Unii Europejskiej powinno respektować nie tylko jej wymagania gospodarcze, lecz także podstawowe wartości. – Unia Europejska to nie jest tylko unia ekonomiczna. To jest unia pewnych wartości. Ukraina tego nie rozumie – stwierdził.