Budanow wykorzystuje antypolskie nastroje. "Buduje własną pozycję"
Od tygodni szef kancelarii Wołodymyra Zełenskiego regularnie atakuje państwo polskie. Z wypowiedzi ukraińskich polityków, które opisuje Wirtualna Polska, wynika że Budanow nie adresuje swych słów wyłącznie do Warszawy, ale również – a może przede wszystkim – do ukraińskiego społeczeństwa. Na konflikcie polsko-ukraińskim korzysta również sam Zełenski, którego wyniki w sondaż po raz pierwszy od miesięcy się poprawiły.
– Mówi się, że Budanowowi w ostatnim czasie bardzo wzrosło poparcie. Zełenskiemu również pomogły nastroje antypolskie, ale Budanow konsekwentnie buduje własną pozycję – przekazał serwisowi deputowany partii Sługa Narodu.
Kolejny polityk dodaje, że szef Biura Prezydenta gra na siebie – buduje zaplecze polityczne oraz medialne. Jest traktowany jako jeden z trzech głównych pretendentów do objęcia urzędu prezydenckiego. – Myślę, że Budanow jest bardzo niezależny od Biura Prezydenta. Ma własne zdanie i swoich ludzi. Buduje zaplecze polityczne, wykorzystując zarówno obecną funkcję, jak i kontakty oraz pozycję, które zdobył jeszcze jako szef wywiadu – ocenia.
"Według naszych informacji nieoficjalne sygnały płynące z Kijowa są znacznie bardziej stonowane niż publiczne wypowiedzi. Z racji bardzo bliskich relacji z Amerykanami Budanow jest otwarty na dialog z Polską. Również Amerykanie naciskają, żeby zakończyć konflikt między Warszawą a Kijowem" – czytamy na WP.
Problemem dla Ukrainy okazała się też niedawna ofensywa polska na arenie europejskiej.
Przydacz reaguje na wypowiedź Budanowa
Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, w radiu RMF FM odniósł się do oburzających słów Kyryło Budanowa.
– Cały czas płynie pomoc militarna przez naszą infrastrukturę, nasze lotniska, naszą granicę. Jeśli strona ukraińska nie życzy sobie, aby Polska, po pierwsze, pomagała jej w jakikolwiek sposób, po drugie była w jakimś sensie pomocna w jej procesie integracji z Unią Europejską, to niech to powiedzą, że nie życzą sobie, aby Polska im pomagała. Wtedy rzeczywiście ani rząd, ani prezydent, ani nikt z Polski po prostu już nie ruszy palcem w tej sprawie – powiedział.
Prezydencki minister dodał, że "patrzymy na to przez szerszy pryzmat, pewnej dojrzałości też narodowej i dojrzałości dyplomatycznej".
– Walczą z Rosją, Rosja jest zagrożeniem. Dlatego pomagaliśmy, nie tylko z sympatii, chociaż z sympatii w tym sensie, jeżeli ucieka matka z dzieckiem z Ukrainy w roku 2022, to ja jestem przekonany, że wielu Polaków pomagało tym Ukraińcom z poczucia takiego moralnego obowiązku i sympatii – dodał.
Marcin Przydacz podkreślił, że "jeśli pan Budanow w żaden sposób nie docenia tego, co Polska zrobiła dla Ukrainy, to dobrze, to wyciągniemy z tego odpowiednie lekcje i konsekwencje na przyszłość".