"Było kłamstwo, jest pozew". Dworczyk idzie do sądu z Tomczykiem
– Prawda jest taka, że ktoś te maile wysyłał. I robił to Michał Dworczyk, ze swojej niezabezpieczonej skrzynki, załączając tam informacje niejawne. I jest to absolutnie karygodne – stwierdził w RMF wiceszef MON Cezary Tomczyk.
Na słowa polityka KO zareagował wtedy były szef KPRM. "Pan minister Cezary Tomczyk w dzisiejszym wywiadzie w RMF u redaktora Tomasza Terlikowskiego skłamał. Nigdy nie wysyłałem ani nie załączałem niejawnych informacji z wykorzystaniem prywatnego maila. Prokuratura również nie postawiła mi żadnych zarzutów w tej materii" – napisał. I dodał: "Zatem Panu ministrowi daję czas do godziny 16:00 na wycofanie się z tych słów i przeproszenie mnie. W przeciwnym razie podejmę kroki prawne. Szkoda, że politycznym pałkarstwem zajmuje się wiceminister MON".
Teraz prawnik mec. Bartosz Lewandowski poinformował o pozwie. "Było kłamstwo, jest pozew. Poseł Michał Dworczyk pozywa wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka za ewidentne kłamstwo zarzucające mu wysyłanie informacji niejawnych z prywatnej poczty" – czytamy w serwisie X.
"Śledztwo prokuratury, choć motywowane politycznie i ukierunkowane na przedstawienie jakichkolwiek zarzutów mojemu Mocodawcy, nigdy nie wykazało, aby minister Dworczyk używał swojej skrzynki do wysyłania informacji niejawnych czy zawierających klauzulę. Gdyby tak było, prokuratura domagałaby się pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej z innych przepisów (art. 265 czy 266 KK), o czym Tomczyk powinien wiedzieć. W ramach postępowania Dworczyk będzie domagał się przeprosin i zapłaty zadośćuczynienia pieniężnego na cel społeczny" – przekazał.
O co chodzi w "aferze mailowej"?
Tzw. afera mailowa wybuchła w czerwcu 2021 r., gdy w internecie zaczęły pojawiać się fragmenty korespondencji prowadzonej z prywatnej skrzynki mailowej Michała Dworczyka. W publikowanych materiałach znajdowały się informacje dotyczące funkcjonowania rządu i administracji publicznej. Dworczyk od początku twierdził, że jego skrzynka została zhakowana, a w ujawnionej korespondencji nie było informacji niejawnych. W październiku 2025 r. Parlament Europejski uchylił immunitet politykowi PiS.
"Po pięciu latach od ataku hakerskiego na skrzynki mailowe co najmniej kilkudziesięciu polityków oraz urzędników państwowych, prokuratura nie ma pojęcia kto dokonał przestępstwa. Jednak dziś prokuratura nie tropi hakerów, a stawia zarzuty mi, jednemu z poszkodowanych" – skomentował eurodeputowany.