Niemcy zmieniły zdanie. Chodzi o Polskę
O planowanych działaniach poinformował we wtorek w Paryżu Donald Tusk. Premier zabrał głos po spotkaniu państw należących do tej grupy.
Szef rządu wskazał, że w ćwiczeniach wezmą udział wojska z Francji i Wielkiej Brytanii. Polskie siły zbrojne będą zarówno gospodarzem, jak i uczestnikiem manewrów. – Manewry mają przygotować koalicję do zapewnienia bezpieczeństwa w regionie i w Ukrainie – powiedział Tusk.
Rzecznik rządu: Niemcy będą uczestniczyć w tych manewrach
Początkowo Niemcy nie planowały wzięcia udziału w manewrach. Sytuacja uległa jednak zmianie. Jak przekazał rzecznik niemieckiego rządu Stefan Kornelius, Berlin wyśle wojska na ćwiczenia do Polski.
Kornelius podkreślił, że wspomniana kwestia będzie omawiana w piątek, 17 lipca br., podczas posiedzenia niemiecko-francuskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony.
– Niemcy będą uczestniczyć w tych manewrach. Niemiecki rząd analizuje obecnie, jak będzie wyglądało to zaangażowanie – powiedział rzecznik niemieckiego rządu w środowej rozmowie z agencją informacyjną DPA.
Co ciekawe, jeszcze we wtorek z kręgów rządowych w Niemczech docierały informacje, że Berlin nie zamierza zgłaszać akcesu do udziału w manewrach.
Posiedzenie przedstawicieli Niemiec i Francji
Kanclerz Friedrich Merz zaznaczył, że tzw. koalicja chętnych jest gotowa odegrać ważną rolę w zapewnieniu gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy po ewentualnym zawieszeniu broni, podejmując wspólne działania ze Stanami Zjednoczonymi. – O rodzaju i skali niemieckiego wkładu zdecydują jeszcze rząd oraz Bundestag – powiedział szef niemieckiego rządu.
"W najbliższy piątek niemiecko-francuska Rada Bezpieczeństwa i Obrony zbierze się w bazie lotniczej Nörvenich na zachodzie Niemiec. Posiedzenie odbędzie się bezpośrednio przed wspólnym posiedzeniem rad ministrów Niemiec i Francji w Brühl koło Kolonii. Oprócz Merza i Macrona weźmie w nim udział także wielu ministrów z obu krajów" – podaje Deutsche Welle.