Wielka Brytania ma nowego premiera. Siódmy w ciągu dekady
W poniedziałek Andy Burnham został 59. premierem Zjednoczonego Królestwa. Polityk rozmawiał już z królem Karolem III w Pałacu Buckingham, po czym udał się na Downing Street.
Wielka Brytania ma nowego premiera
"Najjaśniejszy Pan, Sir Keir Starmer, poseł, otrzymał dziś rano audiencję u Króla i złożył rezygnację ze stanowiska Premiera i Pierwszego Lorda Skarbu, którą Jego Wysokość łaskawie przyjął. Lady Starmer również została przyjęta przez Króla" – podał w oświadczeniu Pałacu Buckingham.
"Pan poseł Andrew Burnham przyjął ofertę Króla i ucałował jego ręce po mianowaniu na stanowisko Premiera i Pierwszego Lorda Skarbu" – przekazano.
Burnham pochodzi z miejscowości Aintree pod Liverpoolem. W latach 2001–2017 sprawował mandat poselski z Leigh na północy Anglii. W rządzie Gordona Browna pełnił m.in. funkcje szefa resortu kultury kultury i zdrowia. Po przegranych przez lewicę wyborach w 2010 roku odpowiadał za zdrowie i edukację w gabinecie cieni Eda Milibanda. Od 2017 do czerwca 2026 roku piastował stanowisko burmistrza aglomeracji Manchesteru, gdzie zbudował swoją polityczną pozycję.
Andy Burnham liderem Partii Pracy
Przypomnijmy, że 17 lipca Burnham objął stanowisko lidera Partii Pracy. W swoim pierwszym przemówieniu zwrócił się do innych polityków, powiedział, że chce przywrócić ludziom nadzieję. – Jesteśmy jednością i kierujemy siłę płynącą z tej jedności na służbę ludziom i miejscom, które zbyt długo czekały, aż polityka przywróci im nadzieję. I właśnie to zamierzamy zrobić, moi przyjaciele. Przywrócimy im nadzieję – powiedział.
Nowy lider podziękował także odchodzącemu premierowi Keirowi Starmerowi, mówiąc, że pod jego przywództwem Partia Pracy "przeszła od najcięższej porażki do jednego z największych zwycięstw w historii”. – Jestem gotowy przewodzić partii i budować na tym, co zapoczątkował jeden człowiek bardziej niż ktokolwiek inny. Keir przywrócił Partii Pracy siłę, by zmieniać życie ludzi, i to właśnie robimy od dwóch lat – wskazał.
Burnham zapewnił, że będzie pracował nad stworzeniem "nowej polityki", której kraj "rozpaczliwie potrzebuje". – Możemy czerpać przyjemność z zdobywania punktów kosztem innych. Ale społeczeństwo nie. Jak politycy mogą oskarżać innych, skoro poziom życia spada? A polityka generalnie nie służy dobru ludzi. Drażni ich i sprawia, że się od niej odwracają – powiedział.