Braun nie może zmienić nazwy partii. "Boją się nazwiska"
Redaktor naczelny "Najwyższego Czasu!" Tomasz Sommer przekazał w czerwcu, że partia Grzegorza Brauna zmieni nazwę – zamiast Konfederacji Korony Polskiej, będzie Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. – Po to, żeby uzyskać nieco lepszy wynik, gdyż niektórym wyborcom mogą się Konfederacje mylić. I krótko mówiąc nie wiedzą, która z nich jest Grzegorza Brauna – wyjaśnił dziennikarz i publicysta.
Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił Konfederacji Korony Polskiej modyfikacji nazwy. Politykom zależało, aby do nazwy formacji dodać imię i nazwisko jej lidera – Grzegorza Brauna.
Włodzimierz Skalik ocenia, że sąd tym samym "właśnie odsłonił prawdziwe oblicze systemu". Jak dodaje, decyzja sądu wynika z niejasnych powodów.
Polityk przekonuje, że jest to świadomy cios wymierzony w formację Brauna, którego ma się obawiać polityczny mainstream. "Rok przed wyborami establishment i jego sędziowska straż boją się nawet samego nazwiska. Dlaczego? Bo to nazwisko symbolizuje zdecydowany opór wobec ich rządów. To wyraźny sygnał paniki. Boją się siły antysystemowego i wolnościowego elektoratu, który ma dość kłamstw, cenzury i arogancji mainstreamu. Im bardziej próbują nas blokować, tym mocniej rośnie nasz potencjał" – napisał wiceszef Korony.
Co teraz planuje Korona?
Do tej pory głosu w sprawie nie zabrał ani Grzegorz Braun, ani żaden inny przedstawiciel Konfederacji Korony Polskiej. Natomiast, jak podała "Rz", ugrupowanie już złożyło wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienia postanowienia, co jest warunkiem do wniesienia apelacji.
Po co w ogóle zmiana nazwy partii i dodanie nazwiska lidera? – Ja bym może nawet ze względów osobistych wolał nie wychodzić na afisz akurat w taki sposób, ale proszę bardzo, skoro werdykt wydali respondenci, to tego będziemy się trzymali – mówił w rozmowie z "Najwyższym Czasem!" sam Braun.