Komisja Europejska żąda, by Polska zmieniła prawo. Sałek: Nie tędy droga
W środę Sejm przeprowadził drugie czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska. Projekt mający na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej ma związek ze skargą, jaką Komisja Europejska zagroziła Polsce.
Projektodawcy wskazują, że inicjatywa dotyczy wzmocnienia prawa obywateli do ochrony zdrowia i czystego powietrza. Mieszkańcy, przedsiębiorcy i organizacje społeczne będą mogli składać skargi – bez wykazania interesu prawnego – na programy ochrony powietrza, ich aktualizacje, plany działań krótkoterminowych, a także na bezczynność organów odpowiedzialnych za ich przyjęcie. Programy ochrony powietrza są tworzone wtedy, gdy w danym regionie przekroczone zostają normy jego jakości.
W imieniu klubu PiS głos zabrał poseł Paweł Sałek, który zajmuje się tą sprawą, a także podobną przedmiotową sprawą ustawy o lasach i ostrzega, że przepisy jeżeli zostaną przyjęte w zaproponowanym kształcie, nie będą korzystne dla Polski. Sałek jest doktorem nauk rolniczych, specjalistą w zakresie ochrony środowiska, byłym wiceministrem klimatu i środowiska i byłym doradcą prezydenta Andrzeja Dudy.
Prawo ochrony środowiska. KE chce zmian w Polsce
– Nowelizacja tej ustawy, która w założeniu ma zwiększyć wpływ obywateli na jakość powietrza, jednocześnie wprowadza kolejne narzędzia do kreacji lokalnego prawa wbrew lokalnym społecznościom. Zmiana ustawy – Prawo ochrony środowiska – wynika z groźby Komisji Europejskiej złożenia skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko Polsce, gdzie głównym argumentem naruszeniowym jest brak możliwości zaskarżania przez zainteresowaną społeczność, w szczególności organizacje pozarządowe, programów ochrony powietrza – powiedział poseł PiS.
– Komisja zarzuca Polsce, że nie zapewnia ona skutecznej ochrony sądowej uprawnień wywodzonych z przepisów w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy, wynikających z dyrektyw, oraz narusza Traktat, Kartę Praw Podstawowych i konwencję z Aarhus. Podobną sytuację mamy już w przypadku wyroku TSUE dla planów urządzania lasów, gdzie podmioty unijne decydują o tym, jak mamy prowadzić leśnictwo we własnym kraju – powiedział Sałek.
Sałek: Urzędnicza wybiórczość i dyskryminacja polskiego rzemiosła
Polityk ostrzegł, że przepisy ułatwiające zaskarżanie programów ochrony powietrza wywołają wyroki sądowe nakazujące natychmiastowe zaostrzanie lokalnych przepisów. – Skarga będzie przysługiwała osobie fizycznej, osobie prawnej lub jednostce organizacyjnej, organizacji społecznej powołującej się na swoje cele statutowe w zakresie ochrony powietrza lub ochrony zdrowia ludzkiego – powiedział.
Poseł zwrócił uwagę, że projekt ustawy rozszerza katalog podmiotów uprawnionych do wniesienia skargi do sądu administracyjnego na uchwałę w sprawie programu ochrony powietrza, uchwałę w sprawie aktualizacji POP-u oraz uchwałę w sprawie działań krótkoterminowych albo braku takiej uchwały.
– W rzeczywistości wygląda to tak, że dzisiaj urzędy marszałkowskie wybiórczo traktują konsultacje społeczne i branże. Na przykład uwagi z branży grzewczej odrzucają, a jednocześnie przyjmują wszystkie uwagi jako tak zwany głos społeczny ze strony organizacji pozarządowych, a nie uwzględnia się głosu izb gospodarczych czy cechów rzemieślniczych. I jest to poważne naruszenie i poważny problem. Trzeba powiedzieć, że po wejściu tej ustawy w życie to polskie rzemiosło będzie, będzie dyskryminowane – powiedział parlamentarzysta.
Sałek zwrócił uwagę, że projekt wprowadza rygorystyczny 24-miesięczny warunek prowadzenia działalności gospodarczej, tak aby dana firma czy dany podmiot mogły zaskarżyć program ochrony powietrza. No i to jest jawna dyskryminacja nowych lokalnych firm, które mogą powstać w późniejszym okresie – wskazał.
UE ma decydować, jak Polacy mają ogrzewać swoje domy?
– Dochodzi do sytuacji, że pellet z certyfikatem Ekoprojektu nagle, przez wyrok sądu administracyjnego z danego okręgu, może zostać zakazany do używania. I czy ta ustawa zabroni Polakom zupełnie używania kominków, jeśli prawo lokalne zostanie zmienione i będzie zaostrzone? – pytał poseł, kierując wzrok w stronę ław koalicji.
– Dochodzi do sytuacji, że na sali sądowej będzie się decydować, w jaki sposób na danym terenie Polacy będą mogli użytkować kominki albo urządzenia Ekoprojektu oraz w jaki sposób i jakim paliwem będą mogli ogrzewać swoje mieszkania. No chyba nie tędy droga, jeśli spojrzymy na swobody obywatelskie – powiedział Sałek.
Następnie, czy Koalicja 13 grudnia chce, aby za zmiany prawa miejscowego płacili najubożsi? Przecież dzisiaj certyfikowany kominek, w którym spala się suche drewno, jest efektywny, sprawny i naprawdę ekologiczny w momencie używania biomasy, ponieważ pamiętajmy o tym, że biomasa i drewno kawałkowane są bezemisyjnym surowcem, o czym warto przypominać – zwrócił uwagę.
W dalszej części wystąpienia Sałek przedstawił, jakich zmian chce w projekcie PiS i zaznaczył, że bez uwzględnienia wniosków opozycji, partia nie poprze nowelizacji.
Projekt został skierowany do trzeciego czytania.