Jej 4-miesięczny synek zmarł w rodzinie zastępczej. Teraz chcieli odebrać jej noworodka

Dodano:
Noworodek, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels
Mec. Magdalena Majkowska | Radość pani Magdaleny, która urodziła kolejną zdrową i piękną córeczkę, została brutalnie przerwana przez lekarzy ze szpitala w warszawskim Międzylesiu, którzy nie chcieli wypuścić ze szpitala nowonarodzonej Igi.

Choć lekarze nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń do opieki pani Magdaleny nad dzieckiem, to personel placówki próbował zmusić matkę, by zostawiła dziecko w szpitalu, a sama wróciła do domu.

Dramat rodziny z Warszawy

W swojej pracy adwokata widziałam już dramaty wielu rodzin, rozdzielanych przez bezduszne decyzje urzędników. Widziałam łzy rodziców i płacz dzieci, które tęskniły za rodzinnym domem. Wiele z tych spraw budziło we mnie gniew i współczucie.

Widziałam wiele, ale to, co spotyka panią Magdalenę, jest szokujące nawet dla mnie.

Zanim napiszę, co ją spotkało, to muszę zacząć od przypomnienia tego, co wydarzyło się rok temu, gdy do domu pani Magdaleny weszli policjanci, którzy wyprowadzili ją z domu na oczach dzieci. Jej synek miał wówczas… 4 miesiące!

Kobieta została zatrzymana za to, że nie odbyła zasądzonej za drobne oszustwo kary ograniczenia wolności polegającej na wykonaniu prac społecznych. Funkcjonariuszy nie interesowało to, że pani Magdalena nie mogła ich wówczas wykonać, bo była w ciąży a potem w połogu.

Choć w takich wyjątkowych okolicznościach wymiar sprawiedliwości powinien odroczyć wykonanie kary, to pani Magdalena trafiła do aresztu, bo nie dopełniła niezbędnych formalności.

Cztery dni później jej 4-miesięczny synek… zmarł w rodzinie zastępczej.

Sprawą zainteresowali się dziennikarze, gdy całą Polskę obiegły wstrząsające zdjęcia z pogrzebu Oskarka, w którym pani Magdalena uczestniczyła pilnowana przez służbę więzienną. Zrozpaczona matka stała nad grobem swojego synka w więziennym drelichu, w kajdankach zespolonych ze skutymi rękami i nogami, jakby była seryjnym mordercą. Kobieta nie mogła otrzeć łez rozpaczy, stojąc nad grobem własnego dziecka.

Pani Magdalenie nie umożliwiono nawet pożegnania się z synkiem, gdyż na miejsce pochówku przywieziono ją już po zamknięciu trumny…

Gdy tylko zobaczyłam te wstrząsające obrazki, natychmiast skontaktowałam się z rodziną Pani Magdaleny.

Dzięki naszej interwencji, komisja penitencjarna zgodziła się, by kobieta odbyła karę w domu – w trybie dozoru elektronicznego. Wkrótce potem do domu wróciła jej starsza córeczka – 3-letnia wówczas Lenka.

Po interwencji Ordo Iuris, sąd przywrócił matce opiekę nad starszą córką, a sprawozdania kuratora potwierdzają dobrą opiekę matki, bliską więź emocjonalną oraz odpowiednie warunki mieszkaniowe.

Nic nie przywróci życia Oskarka. Ale zrobiliśmy, co w naszej mocy, by zmniejszyć cierpienie Pani Magdaleny. Wydawało się, że najgorsze już za nią.

Niestety w ubiegłym tygodniu znowu musieliśmy interweniować…

Szpital bezpodstawnie ingeruje w życie rodziny

Radość Pani Magdaleny, która urodziła kolejną zdrową i piękną córeczkę, została brutalnie przerwana przez lekarzy ze szpitala w warszawskim Międzylesiu, którzy nie chcieli wypuścić ze szpitala nowonarodzonej Igi. Choć lekarze nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń do opieki Pani Magdaleny nad dzieckiem, to personel placówki próbował zmusić matkę, by zostawiła dziecko w szpitalu, a sama wróciła do domu.

Pani Magdalena doskonale pamiętała, co się stało rok temu, gdy jej 4-miesięczny Oskarek zmarł w rodzinie zastępczej. Stanowczo odmówiła pozostawienia dziecka na oddziale i zadzwoniła do Ordo Iuris, prosząc o pomoc.

Następnego dnia mec. Magdalena Leszczyńska z samego rana pojechała do szpitala, domagając się od lekarzy wyjaśnień, czemu nie chcą wypisać ze szpitala matki wraz z córką. Szpital nie przedstawił żadnych konkretnych okoliczności uzasadniających dalszą hospitalizację dziecka. Lekarze nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń do opieki matki nad dzieckiem, nie było też wskazań medycznych do pozostania dziecka w placówce.

Jedynym powodem działań szpitala było to, że rok temu pani Magdalenie odebrano dzieci, a jej synek zmarł 4 miesiące po porodzie. A przecież Oskarek nie zmarł pod opieką matki, tylko właśnie po tym, gdy umieszczono go w pieczy zastępczej!

Szpital skierował zawiadomienie do sądu rodzinnego i oświadczył, że nie wypisze noworodka bez zgody sądu opiekuńczego.

Bronimy rodziny przed rozdzieleniem

Gdy przyjechaliśmy na miejsce, uświadomiliśmy pracownikom szpitala, że ich działanie jest bezprawne. W sprawie pani Magdaleny i malutkiej Igi nie zapadło jakiekolwiek postanowienie ograniczające matce władzę rodzicielską. Lekarze też nie wskazywali, by coś zaniepokoiło ich w sposobie opieki nad dzieckiem.

Owszem, szpitale nieraz interweniują w sądach rodzinnych, by poinformować o sytuacji realnego zagrożenia dla dziecka – np. gdy matka jest uzależniona od narkotyków – ale nie sytuacji, w której lekarze sami wprost mówią, że nie widzą żadnych zaniedbań i dziecku niczego nie brakuje.

Dlatego przekazałam dyrekcji szpitala pisemne wezwanie do niezwłocznego wypisania noworodka na żądanie matki. Tego samego dnia pani Magdalena opuściła szpital razem z córką.

Następnego dnia – w sobotę – jej dom odwiedził bez zapowiedzi kurator, nadzorujący sytuację starszej, czteroletniej Leny. Kurator nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. W poniedziałek rano – także bez zapowiedzi – do mieszkania pani Magdaleny przyszła asystent rodziny, która potwierdziła tę samą, pozytywną ocenę sytuacji.

W środę przyszła zaś położna środowiskowa, która również nie miała zastrzeżeń do opieki nad dzieckiem. Tego samego dnia w późniejszych godzinach pojawiła się – na zlecenie sądu zaalarmowanego przez szpital – nowa kurator, która miała zweryfikować sytuację nowonarodzonej Igi. Matka trzeciego dziecka była wypytywana, czy potrafi córce zmienić pieluszkę…

Kiedy ostatnio odwiedzałam rodzinę pani Magdaleny, aby pomóc jej z formalnościami związanymi z rejestracją dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego, od progu przywitała mnie Lenka, rzucając mi się w ramiona.

Chciałabym, aby już zawsze była pogodnym dzieckiem i miała beztroskie dzieciństwo, dlatego będziemy z panią Magdaleną do samego końca. Postępowanie rodzinne o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad starszą córką nadal trwa.

Adw. Magdalena Majkowska – dyrektor Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...