Rosyjski żołnierz otworzył ogień do swoich. Masakra na Krymie

Dodano:
Rosyjscy żołnierze na Krymie Źródło: Wikimedia Commons
Na okupowanym Krymie rosyjski żołnierz zabił kolegę i trzech cywilów. Został aresztowany.

Według rosyjskich władz okupacyjnych, wojskowy otworzył ogień do swoich kolegów, a następnie do mieszkańców wsi Chmielnickie, niedaleko Sewastopola. W wyniku zdarzenia zginęły w sumie cztery osoby, a kolejne cztery zostały ranne.

Mianowany przez Moskwę gubernator Michaił Razwożajew przekazał, że żołnierz najpierw zastrzelił jednego ze swoich kolegów, a drugiego ranił. Następnie otworzył ogień do cywilów, zabijając trzy osoby.

Ofiary to mężczyźni w wieku 71 i 59 lat oraz 64-letnia kobieta. Trzy osoby zostały ranne.

Razwożajew poinformował, że sprawcę aresztowano. Motywy jego działania nie zostały dotychczas ujawnione.

"Wszystkie okoliczności i przyczyny zdarzenia są ustalane" – stwierdził gubernator, apelując do mieszkańców o zachowanie spokoju i nierozpowszechnianie plotek.

Aneksja Krymu

Rosja zajęła Półwysep Krymski w 2014 r. W obecności wojska przeprowadzono tzw. referendum, a następnie ogłoszono, że półwysep wszedł w skład Federacji Rosyjskiej. Według Moskwy 97 proc. mieszkańców Krymu i 95 proc. w Sewastopolu opowiedziało się za przyłączeniem do Rosji.

Aneksji Krymu przez Moskwę nie uznaje Unia Europejska, Turcja, a nawet Chiny.

Putin żąda całego Donbasu

Prezydent Rosji Władimir Putin w zamian za zakończenie wojny żąda od Ukrainy uznania Krymu za rosyjski. Chce też całego Donbasu, w tym terytoriów, których nie kontroluje rosyjska armia.

Według agencji AFP, która powołuje się na dane amerykańskiego think tanku Instytut Studiów nad Wojną (ISW), gdyby Kijów spełnił warunki Moskwy, Rosja bez walki zyskałaby terytorium o powierzchni ok. 2300 km2 – niemal tyle, co Luksemburg (2590 km2), najbogatszy kraj UE.

Wojska rosyjskie atakują Ukrainę od 22 lutego 2022 r. To dłużej niż Armia Czerwona walczyła w II wojnie światowej, znanej w Rosji jako Wielka Wojna Ojczyźniana 1941-1945.

Źródło: Reuters / AFP
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...