Wojna z Iranem wyczerpuje zapasy amerykańskich pocisków
Są to pociski rakietowe, które należą głównie do klasy "ziemia-ziemia”. Znane są jako "Army Tactical Missile Systems” (ATACMS) i "Precision Strike Missiles” (PrSM).
Jak podają dwa źródła, Stany Zjednoczone wykorzystały "praktycznie wszystkie” zapasy dla tych systemów. Rakiety te są niezwykle ważne, ponieważ umożliwiają rażenie celów z bezpiecznej odległości. Koszt jednego pocisku tego typu przekracza milion dolarów.
Warto przypomnieć, że pociski ATACMS dostarczono Ukrainie w trakcie wojny z Rosją. Odegrały one kluczową rolę w konflikcie, umożliwiając siłom ukraińskim atakowanie celów położonych głęboko na terytorium wroga.
Jak wskazują eksperci, znaczne uszczuplenie zapasów ATCMS oraz PrSM będzie oznaczało konieczność realizowania ryzykowniejszych, załogowych misjach bombowych, jeśli Donald Trump zdecyduje się wznowić zakrojone na szeroką skalę ataki na Iran. Co więcej, puste arsenały mogą znacznie ograniczyć zdolność USA do odstraszania Rosji i Chin.
W wydanym komunikacie Biały Dom zaprzecza, że armia ma problemy z dostępnością do pocisków. W oświadczeniu wskazano, że Stany Zjednoczone mają "znacznie więcej amunicji niż ktokolwiek inny na świecie” i "znacznie więcej, niż potrzebują”.
Pentagon chce odbudować zapasy
Departament Obrony USA podpisał umowy ramowe z koncernami zbrojeniowymi Lockheed Martin i Northrop Grumman. Celem jest zwiększenie możliwości produkcji elementów amerykańskiej obrony przeciwrakietowej.
Porozumienie dotyczy systemów THAAD i Patriot, których zapasy w znacznym stopniu wyczerpała wojna na Bliskim Wschodzie.
Umowy mają zagwarantować dostawcom długoterminowe zamówienia, które umożliwią inwestycje w wyposażenie fabryk, rozbudowę zakładów, a także zwiększenie zatrudnienia. Strona amerykańska nie wskazała jednak harmonogramu ani pełnej wartości wszystkich kontraktów.