Ciekawy wywiad w niemieckiej prasie. Tak KE wpływała na wybory w Polsce?

Dodano:
Przewodnicząca Komisji Europejskiej, niemiecka polityk Ursula von der Leyen Źródło: PAP/EPA / OLIVIER MATTHYS / Pexels, SHOX ART
Pieniądze dawane przez Komisję Europejską organizacjom pozarządowym miały służyć m.in. na kształtowanie debaty politycznej w państwach z rządami pozostającymi w sporze z Brukselą, jak Polska czy Węgry. Tak twierdzi autor raportu "The EU’s Propaganda Machine".

Dziennik "Berliner Zeitung" opublikował wywiad z włoskim publicystą i dziennikarzem Thomasem Fazim, który twierdzi, że finansowane przez Unię Europejską działania przyczyniły się do wyniku wyborów i zmiany władzy w Polsce w 2023 roku. W wywiadzie mówi o około 40 milionach euro przeznaczonych dla organizacji działających w Polsce. Na sprawę zwrócił uwagę prof. Jacek Saryusz-Wolski, a także Zenon Witkowski na portalu Frodna.pl.

Raport "The EU’s Propaganda Machine". Dotacje na kształtowanie właściwych narracji

Fazi jest autorem raportu "The EU’s Propaganda Machine", przygotowanego dla think tanku MCC Brussels.

Jego analiza bazuje na oficjalnych danych Komisji Europejskiej w zakresie dotacji dla organizacji pozarządowych, mediów, think tanków i instytucji akademickich.

Raport dziennikarza potwierdza, że brukselski establishment stworzył rozbudowany system finansowania podmiotów, które formalnie działają niezależnie, a w praktyce realizują projekty zgodne politycznymi i ideologicznymi priorytetami Komisji Europejskiej. Organizacje te propagują tzw. integrację europejską, zwalczają sceptycyzm wobec centralizacji Unii Europejskiej i piętnują to, co określają jako nacjonalizm. Prowadzą także działania dotyczące kwestii migracji, praworządności, polityki klimatycznej i kwestii światopoglądowych.

Program CERV. Tak powstaje "spontaniczny głos społeczeństwa obywatelskiego"

Głównym narzędziem ma być program CERV – "Obywatele, Równość, Prawa i Wartości". Mowa o budżecie na lata 2021–2027 w wysokości około 1,5 mld euro. Fazi w wywiadzie mówi, że w praktyce miało być ok. dwóch mld euro.

Patrząc na hasła i deklaracje CERV wspiera społeczeństwo obywatelskie, demokrację, równość, prawa podstawowe, walkę z dyskryminacją oraz przeciwdziałanie przemocy. Sęk w tym, że pieniądze podatników trafiają niemal wyłącznie do środowisk prezentujących określony kierunek polityczny, a ich działalność jest następnie przedstawiana jest jako spontaniczny i niezależny głos społeczeństwa obywatelskiego.

Zdaniem Faziego organizacje uzależnione finansowo od Komisji Europejskiej nie są niezależne, tylko w praktyce stają się pośrednikami szerzącymi narrację Brukseli.

Wpływanie na wynik wyborczy w Polsce przez Komisję Europejską?

W wywiadzie dla "Berliner Zeitung" Fazi oznajmił, że od 2021 roku w Polsce i na Węgrzech przeznaczono po około 40 mln euro w ramach programu CERV.

Jak zaznacza Fronda kwota ta wymaga jednak pewnego wyjaśnienia. "W opublikowanym w 2025 roku raporcie tego samego autora podano, że polskie organizacje otrzymały bezpośrednio z CERV około 16 mln euro, a węgierskie około 15 mln euro. Różnica może wynikać z uwzględnienia nowych umów, szerszej grupy beneficjentów, wartości całych projektów lub innych programów unijnych. W wywiadzie nie przedstawiono jednak szczegółowego zestawienia wyjaśniającego wzrost polskiej kwoty z 16 do około 40 mln euro. Dlatego 40 mln euro należy opisywać jako najnowsze wyliczenie deklarowane przez Faziego, a nie wartość niezależnie potwierdzoną przez «Berliner Zeitung»" – czytamy.

W raporcie wykazano, że liczne finansowane przez KE projekty były wprost poświęcone zwalczaniu tzw. eurosceptycyzmu, wzmacnianiu tzw. europejskiej tożsamości oraz przeciwdziałaniu określanemu przez beneficjentów "cofaniu się demokracji". W okresie rządów PiS takie sformułowania były nieustannie powtarzane i nawiązywały bezpośrednio do sporów politycznych pomiędzy gabinetem Mateusza Morawieckiego a instytucjami unijnymi.

Eurodług KPO. Bruksela uruchomiła po zmianie władzy

Drugim elementem nacisku było – opisywane wielokrotnie m.in., na "Do Rzeczy" i w innych mediach niemainstreamowych zamrożenie należnych Polsce środków finansowych z pożyczki KPO. Komisja Europejska uzależniała ich uruchomienie od spełnienia warunków dotyczących sądownictwa i praworządności. Zablokowane fundusze stały się jednym z najważniejszych tematów polskiej kampanii wyborczej w 2023 roku. Ówczesna opozycja przekonywała, że odsunięcie PiS umożliwi szybkie „odzyskanie” pieniędzy. Po zmianie władzy faktycznie Bruksela uruchomiła eurodług i zaczęła wypłacać pierwsze transze mimo, że nowy rząd nie przeprowadził reformy wymiaru sprawiedliwości.

Źródło: Fronda / Berliner Zeitung / Do Rzeczy / X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...