Miller do Panczenko: To nigdy nie będzie twoja Polska

Dodano:
Były premier Leszek Miller Źródło: PAP / Marian Zubrzycki
Były premier Leszek Miller odpowiedział ukraińskiej aktywistce Natalii Panczenko.

W niedzielę 9 sierpnia pod hasłem "Nie bądź obojętny" w ponad 25 miastach w całej Polsce odbyły się manifestacje, które zorganizował Komitet Obrony Demokracji. Uczestnicy zgromadzili się, by pokazać sprzeciw wobec niechęci do Ukraińców.

W Warszawie głos zabrała aktywistka, prezes fundacji Stand with Ukraine. Szeroko poniósł się fragment jej wystąpienia dotyczący Polski. – Nie oddam mojej Polski...moja Polska jest tutaj... – mówiła Natalia Panczenko w nagraniu udostępnianym później w mediach społecznościowych. Panczenko podkreślała, że "jej Polska" to m.in. ona sama, jej sąsiedzi i współpracownicy. Padały też słowa o solidarności, godności i szacunku.

Nagranie z wypowiedzią Panczenko trafiło także do byłego premiera Leszka Millera. "To nigdy nie będzie twoja Polska. Moja Polska leży na polach i w lasach Wołynia. Idź, poszukaj i zwróć nam kości pomordowanych" – napisał Miller w serwisie X.

"To nie pierwszy raz, gdy były premier publicznie odpowiada w bardzo dosadny sposób aktywistce. W lutym 2025 roku, po kontrowersjach wokół jej wypowiedzi dotyczącej napięć między Polakami i Ukraińcami, Miller mówił nawet, że aktywistka powinna zostać przesłuchana przez ABW i deportowana. Panczenko tłumaczyła później, że jej słowa zostały wyrwane z szerszego kontekstu. Kilka miesięcy później sama ostro odpowiedziała byłemu premierowi. W rozmowie z Onetem stwierdziła, że obserwuje jego wypowiedzi i ocenia je jako ''bardzo antyukraińskie, żeby nie powiedzieć, że prorosyjskie'. Miller z kolei konsekwentnie podnosi w swoich wypowiedziach kwestie Wołynia, ekshumacji oraz polskich interesów w relacjach z Kijowem" – opisuje "Super Express".

Natalia Panczenko tłumaczy burzę. "Nie powiedziałam tego"

W ubiegłym roku Natalia Panczenko wywołała burzę. Mieszkająca w Polsceukraińska działaczka, która była związana z Fundacją Otwarty Dialog i warszawskim Euromajdanem powiedziała, że – jak to określiła – "retoryka antyukraińska" w Polsce może doprowadzić do konfliktów ulicznych na tle narodowościowym.W wywiadziepodczas którego domagała się kontynuowania świadczeń socjalnych dla obywateli Ukrainy w Polsce posunęła się do twierdzenia: "wzrastanie wrogości między Ukraińcami a Polakami jest już bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla Polski. Ponieważ na terytorium Polski zaczną się walki, bo na terytorium Polski rozpoczną się podpalenia sklepów, domów i tak dalej".

W rozmowie z Polsat News Panczenko przekonywała jednak, że doszło do wyrwania jej słów z kontekstu. – Nie powiedziałam tego, moja wypowiedź była dużo dłuższa, miała zupełnie inny wydźwięk. Jeśli ktoś chce się jakkolwiek odnosić do tego wywiadu, zapraszam do tego, by szukać u źródła i sprawdzać wywiad, a nie przekręcone cytaty przypisane mi przez Konfederację czy inne ugrupowania. Nie wykluczam, że z udziałem rosyjskich służb – tłumaczyła. Podkreśliła, że wspomniany wywiad nie ukazał się nigdzie w Polsce, nie został przetłumaczony.

Źródło: X / se.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...