"Populizm w czystej postaci". Polityk KO krytykuje Morawieckiego
Stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego prezentuje swoje pierwsze propozycje. Jedną z nich, która ma wesprzeć demografię, jest pensja rodzicielska. Jak wyjaśniono, miałoby to być świadczenie równe płacy minimalnej dla jednego z rodziców każdego dziecka do 3. roku życia.
"Pensja" ta miałaby być też w pełni oskładkowana i opodatkowana, dzięki niej miałoby przysługiwać prawo do ubezpieczenia w NFZ. Wsparcie byłoby wypłacane zamiast świadczenia 800 plus. Według byłego premiera ma to stanowić realną pomoc w czasie, w którym sprawowanie opieki nad najmłodszymi najbardziej wpływa na sytuację finansową domowego budżetu.
Halicki: Nowa prawica. Stare pomysły
Pomysł skomentował we wtorek w mediach społecznościowych europoseł Koalicji Obywatelskiej Andrzej Halicki.
"Widzieliście nowy program Morawieckiego? Główny temat: demografia. Recepta? 'Pensja rodzicielska' w wysokości płacy minimalnej na każde dziecko do 3. roku życia. Potem 800+" – napisał deputowany do PE.
Jak zauważył, "jest tylko jeden problem: sami przyznają, że 500+ nie odwróciło trendu, a dzietność spada od 2017 r.".
"Czyli 500+ nie zadziałało? Zróbmy 3600+. Populizm w czystej postaci" – czytamy we wpisie. "My przywróciliśmy in vitro, które PiS zlikwidował. Dziś tysiące rodzin dostają realną szansę na dziecko" – dodał polityk.
Jak zauważył Halicki: "Nowa prawica. Stare pomysły".
Sasin: Rozdawanie pieniędzy
Propozycję skomentował na antenie Polsat News również były wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego, Jacek Sasin. Zdaniem polityka, "jeśli ktoś chce iść w takim kierunku, żeby w dalszym ciągu proponować rozwiązania prospołeczne, polegające po prostu na rozdawaniu pieniędzy, to oczywiście może takie rzeczy proponować". Jednocześnie nie krył zdziwienia, że podobne pomysły wychodzą ze strony Morawieckiego.
– Mnie to trochę dziwi, ponieważ pan premier, kiedy był program 500 plus dyskutowany i proponowany przez PiS, to był jego przeciwnikiem – przekonywał były szef MAP. Na antenie Polsat News przyznał jednak, że jest świadomy, iż są wyborcy, którzy z entuzjazmem przyjmą takie propozycje, jak pensja rodzicielska. – Zawsze mogą się podobać projekty, które polegają na tym, że państwo rozdaje pieniądze, tylko jaki cel chcemy przez to osiągnąć? – pytał i przekonywał, że nie wpłynie to pozytywnie na demografię. – Po latach rządów PiS zasobność rodzin nie jest już taka, aby małżonkowie czy para musieli zastanawiać się, czy będzie ich stać na dziecko. W grę wchodzą zupełnie inne sprawy, którymi musimy się zająć – uznał.