"Kraj z g**na i patyków". Burza po doniesieniach o Romanowskim
"Marcin Romanowski przebywa w Tyraspolu, stolicy zbuntowanej mołdawskiej prowincji znajdującej się pod patronatem Rosji" – ustaliła nieoficjalnie stacja RMF FM. Według rozgłośni, z tego adresu polityk Prawa i Sprawiedliwości przysłał korespondencję do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Naddniestrze to separatystyczny region na wschodzie Mołdawii, położony głównie w wąskim pasie między Dniestrem a granicą z Ukrainą. Formalnie jest częścią Mołdawia, ale od początku lat 90. w praktyce nie jest kontrolowane przez władze w Kiszyniowie. Funkcjonuje jak osobne państwo: ma własny rząd, parlament, wojsko, policję, walutę i symbole. Nie jest jednak uznawane za niepodległe państwo przez społeczność międzynarodową — również Rosja formalnie nie uznaje jego niepodległości.
Politycy i dziennikarze komentują
Doniesienia wywołały falę komentarzy. Politycy koalicji rządowej są oburzeni. "Prawa ręka Ziobry, wiceminister u Morawieckiego, kumpel PiSowskich posłów pisze listy z Naddniestrza. Udał się pod opiekę Putina? Komentarz jest tu absolutnie zbędny" – napisał na X szef MSWiA Marcin Kierwiński. Z kolei minister finansów Andrzej Domański komentuje: "Uciekający przed polskim wymiarem sprawiedliwości poseł PiS Marcin Romanowski znalazł według mediów kolejne schronienie… w kontrolowanym przez Rosję Putina Naddniestrzu. Zero zaskoczeń".
Szef Kanału Zero Krzysztof Stanowski nie zostawia na polityku suchej nitki. "Ten Romanowski to posiedziałby "chwilę" w areszcie w Polsce, pewnie maks. 6 miesięcy i by go wyciągnęli, nie musiałby oglądać się za siebie, telepać się po jakichś zapomnianych przez Boga miejscach. Jeszcze budowałby sobie wizerunek represjonowanego. Nie no, totalny przegryw, jeszcze teraz z doklejoną prorosyjskością" – stwierdził. Rację przyznał mu były szef BBN Sławomir Cenckiewicz: "Fakt".
Dziennikarz Patryk Słowik stwierdza, że wydawało mu się, że "maksymalny możliwy poziom kompromitacji został przez p. Romanowskiego osiągnięty już dawno. A tu okazuje się, że wciąż można bardziej się ośmieszyć".
Z kolei Jakub Maciejewski z TV Republika napisał: "Byłem w Tyraspolu kilkanaście razy. Gdyby info o ukrywaniu się tam Romanowskiego było prawdziwe (a pewnie nie jest), to miałoby jedną zabawną konsekwencję. Otóż Naddniestrze to kraj z g*wna i patyków, łatwiutki do zinfiltrowania, nieuznawany przez inne państwa, kraik gdzie za niewielkie pieniądze można kupić wszystko – nawet człowieka. Znalezienie tam Romanowskiego i wywiezienie go przez służby, byłoby w zasięgu operacji służb o przeciętnym poziomie wyszkolenia. Wiadomo że spin o Naddniestrzu jest po to, by połączyć Romanowskiego z Rosją, ale przy okazji mówi o szefostwie obecnych służb, że nie potrafiliby nawet kota sciągnąć z drzewa, o safandule Romanowskim nie wspominając".