Właściciele działek mają czas do 31 sierpnia. Potem duży problem z budową
W gminach, które nie zdążą przyjąć nowych dokumentów i nie mają miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, po 31 sierpnia może zostać zablokowane wydawanie nowych decyzji o warunkach zabudowy. Eksperci ostrzegają przed paraliżem inwestycyjnym.
Według danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii z początku sierpnia plany ogólne uchwaliły 462 z 2479 gmin, czyli około 19 proc. Wszystkie samorządy powinny przyjąć nowe dokumenty do końca sierpnia, jednak wiele z nich prawdopodobnie nie zdąży.
Plany ogólne zastąpią dotychczasowe studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Ich ustalenia będą wiążące przy sporządzaniu miejscowych planów oraz wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy.
– Generalnie zasada jest taka, że jeżeli gmina nie przyjmie do 31 sierpnia 2026 r. planu ogólnego – a nie ma tam miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego – wówczas nikt na tym terenie nie będzie mógł dostać decyzji o warunkach zabudowy – wyjaśnia dr Agnieszka Grabowska-Toś, radczyni prawna specjalizująca się w prawie budowlanym i planowaniu przestrzennym.
Ważna data dla właścicieli działek
Kluczowe znaczenie ma moment złożenia wniosku. Osoby, które zrobią to przed 31 sierpnia, mają znaleźć się w innej sytuacji. – Jeśli ktoś złoży wniosek przed tą datą, będzie on rozpatrywany na starych zasadach – podkreśla ekspertka.
Po 31 sierpnia w gminie bez planu ogólnego i bez MPZP uzyskanie nowej "wuzetki" może natomiast stać się niemożliwe aż do przyjęcia planu ogólnego. Już teraz do części urzędów masowo wpływają wnioski o warunki zabudowy. Samorządy nie nadążają z ich rozpatrywaniem. – Tak naprawdę w wielu jednostkach samorządu terytorialnego już dziś mamy do czynienia ze swoistym paraliżem inwestycyjnym – ocenia Grabowska-Toś.
Problem może być szczególnie dotkliwy w mniejszych miejscowościach. Około 65 proc. łącznej powierzchni gmin w Polsce nadal nie jest objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego.
Zagrożone również pieniądze z KPO
Opóźnienia mogą uderzyć także w finanse samorządów. Jednym z warunków uruchomienia środków z KPO na pokrycie kosztów sporządzania planów ogólnych było przyjęcie ich do końca sierpnia przez odpowiednią część gmin. Pierwotnie mowa była o 40 proc., natomiast ostatnia rewizja KPO zakłada zmniejszenie tego poziomu do 30 proc.
Przy obecnym wyniku wynoszącym około 19 proc. również osiągnięcie niższego progu może być trudne. Największe obawy mają jednak właściciele nieruchomości, którzy chcą w przyszłości rozpocząć budowę.
– "Zwykli Kowalscy" posiadający jakieś grunty przestraszyli się, iż nie będą mogli nic zrobić ze swoimi nieruchomościami. Dlatego masowo ruszyli do urzędów po decyzje o warunkach zabudowy – podsumowuje Grabowska-Toś.
Najbliższe tygodnie będą więc kluczowe zarówno dla samorządów, jak i osób planujących inwestycje na terenach nieobjętych miejscowymi planami.