Mocne przemówienie Tuska. "Kończą na Białorusi albo w Naddniestrzu"
– To jest dobry dzień, bym złożył polskiemu narodowi krótki meldunek o tym, co wspólnie jako naród i rząd robimy dla bezpieczeństwa naszej ojczyzny. Nie chcemy już bitew, a jeśli już, to zwycięskich. Chcemy uniknąć wojny, a uniknie wojny ten, kto jest silny, dobrze przygotowany, niepodległy i suwerenny – stwierdził premier Donald Tusk podczas obchodów Święta Wojska Polskiego w Gdyni.
– Polska będzie bezpieczna tylko wtedy, kiedy w Polsce nie będzie zdrady i skrajnej głupoty czy nieodpowiedzialności. W te filary ktoś stara się uderzyć, nie tylko w Moskwie, ale też u nas. Blokowanie wydatków na zbrojenia, wielkiego projektu SAFE, 180 mld zł dla wojska, dla policji, dla straży granicznej. Próba podzielenia Polski z najbliższymi sojusznikami. Znacie tych polityków, którzy chcą wmówić, że głównym problemem jest Europa, że wrogiem jest Ukraina – mówił szef rządu.
"Niektórzy kończą na Białorusi albo w Naddniestrzu"
Podczas swojego wystąpienia Tusk nawiązał do ostatnich doniesień na temat byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. – Nie możemy pozwolić na to, żeby zdrada, głupota, brudne interesy osłabiały naszą obronność. Wzywam dziś wszystkich polityków. Oni często najgłośniej krzyczą "Polska", wznoszą ramiona do Boga, powołują się na honor. A tak jak w przeszłości, oni najczęściej doprowadzają do problemów i porażek. Niektórzy kończą na Białorusi albo w Naddniestrzu. Ale my musimy skończyć z tą złą polityką niektórych polityków – oznajmił.
Przypomnijmy, że w środę do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z pisma oraz koperty wynika, iż przesyłka została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Na dokumencie widnieje również adres w Tyraspolu. Prokuratura nie potwierdziła, że polityk rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu. – Nie mamy pewności. Mamy ogólną zasadę domniemania wiarygodności dokumentów – mówił rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak.