Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Jest decyzja ws. kierowcy
Do tragicznego wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę na węgierskiej autostradzie M3 w okolicach miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części kraju. Autokarem podróżowało 59 polskich obywateli. 12 osób zginęło. Pasażerowie byli głównie z Podkarpacia. Wracali do Polski z pielgrzymki z Medziugorie.
Obaj kierowcy zostali przesłuchani przez węgierską policję. Jeden z nich został następnie zwolniony, natomiast drugi, który prowadził pojazd w momencie wypadku, został zatrzymany.
Prokuratora Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że autokar z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zjechał z pasa ruchu na pobocze, gdzie się przewrócił – poinformowała podczas poniedziałkowej konferencji prasowej prok. Marta Kolendowska-Matejczuk.
Polscy śledczy wystąpili do strony węgierskiej z europejskim nakazem dochodzeniowym. Chcą uzyskać m.in. protokoły z oględzin miejsca wypadku i autokaru, dokumentację dotyczącą ofiar, protokoły przesłuchań świadków, listę pasażerów oraz dokumentację medyczną dotyczącą przyczyn zgonów. Polska strona uzyskała zgodę na udział prokuratora w czynnościach na miejscu katastrofy.
Wypadek autokaru na Węgrzech. Jest decyzja ws. aresztu dla kierowcy
We wtorek odbyło się posiedzenie sądu w węgierskim Miszkolcu w sprawie kierowcy autokaru Roberta M. Jak przekazała stacja Polsat News, zdecydowano o 30-dniowym areszcie dla mężczyzny.
Posiedzenie aresztowe trwało niemal dwie godziny. Przed i po wyjściu z sali kierowca nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy. Wiadomo, że wcześniej usłyszał zarzut zaniedbania, które doprowadziło do katastrofy w ruchu lądowym. W najbliższym czasie węgierscy śledczy będą przeprowadzać kolejne czynności, w tym przesłuchania świadków.