"Byli w stanie łaski". Ksiądz zabrał głos po katastrofie na Węgrzech
W nocy z soboty na niedzielę doszło do tragicznego wypadku na węgierskiej autostradzie M3 w okolicach miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części kraju. Pojazd zjechał z drogi, wpadł do rowu i przewrócił się. Powodem najprawdopodobniej było zaśnięcie kierowcy. Decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 30 dni.
Autokarem podróżowało 59 polskich obywateli. 12 osób zginęło, a wiele zostało rannych. Pasażerowie byli głównie z Podkarpacia. Wracali z pielgrzymki z Medziugorie.
Śmiertelny wypadek pielgrzymów. Ksiądz: Jestem bardzo spokojny o te dusze
– Teologicznie całe nasze życie jest pielgrzymowaniem do Domu Ojca. Z perspektywy wiary jesteśmy tutaj na próbę. Jeżeli wracali z pielgrzymki, to – jak sama nazwa mówi – pielgrzymowali. Pan Jezus mówi: "Zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem". Religijnie możemy więc powiedzieć, że przenieśli się z pielgrzymki do Matki – do Ojca – powiedział w rozmowie z "Faktem" ks. Janusz Koplewski, który wielokrotnie odwiedzał Medziugorie.
Jak zaznaczył, dla osoby wierzącej znaczenie może mieć to, że pielgrzymka do Bośni i Hercegowiny wiąże się z "intensywnym życiem religijnym", w tym przystępowaniem do sakramentów. – Na pewno byli na to przygotowani duchowo, bo wszyscy byli po spowiedzi, po komunii. – mówił duchowny. – I oni zostali zbawieni. Na pewno. Bo byli w stanie łaski. Jestem bardzo spokojny o te dusze – dodał.
– W Medziugorie zdarzają się takie nawrócenia, takie spowiedzi z całego życia, że nie mogę o nich mówić, bo obowiązuje mnie tajemnica spowiedzi, ale są bardzo poruszające. To nie są spowiedzi w rodzaju: "byłem niegrzeczny, zrobiłem to czy tamto". Nie, nie. To są już głębokie rzeczy. Ludzie przygotowują się tam do spowiedzi z całego życia. Dlatego jestem spokojny o ich zbawienie – podkreślił.