Groźny incydent z autem prezydent Gdyni. Koło odpadło podczas jazdy
W aucie poluzowane były śruby w obu tylnych kołach. Podczas podróży jedno z nich odpadło. Samochodem jechał wówczas mąż prezydent wraz z trójką ich dzieci. Śledczy próbują ustalić, czy ktoś celowo ingerował w pojazd.
O incydencie Aleksandra Kosiorek poinformowała w rozmowie z Radiem Gdańsk. Do zdarzenia doszło podczas weekendowej podróży. Wcześniej samochód poruszał się autostradą. – W niedzielę mąż pani prezydent wracał z weekendowego wyjazdu. W miejscowości Borzechowo usłyszał narastające hałasy. Zahamował i w tym momencie z pojazdu odpadło lewe, tylne koło. Mąż pani prezydent zatrzymał samochód, sprawdził, co się stało. Okazało się, że drugie tylne koło było również poluzowane – powiedział Tomasz Złotoś, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gdyni.
Po powrocie do Gdyni Kosiorek złożyła zawiadomienie na policję. Funkcjonariusze rozpoczęli ustalanie okoliczności zdarzenia.
– W poniedziałek policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące narażenia człowieka na bezpośrednią utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sprawa została przekazana prokuraturze. Ustalamy okoliczności – przekazał aspirant Marek Kobiałko z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.
Prokuratura wszczęła śledztwo
Jak informuje tvn24.pl, postępowanie prowadzone jest w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przesłuchano już prezydent Gdyni, jej męża oraz pracowników serwisu samochodowego.
– Sprawa dotyczy poluzowania kół. Przesłuchano panią prezydent, jej męża i pracowników serwisu samochodowego. Do poluzowania doszło prawdopodobnie między godziną 13 a 17.08. Próbujemy ustalić, kto i dlaczego to zrobił. Nie kwalifikujemy tego jako zamach, lecz narażenie życia. Pani prezydent zeznała, że dostaje nieprzyjemne maile, ale nie wie, czy to się łączy z tym zdarzeniem – przekazała prokurator Wioleta Noch z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
W sprawie ma zostać powołany biegły, który oceni, czy do poluzowania śrub mogło dojść samoistnie. Kosiorek ujawniła również, że już wcześniej otrzymywała pogróżki, a policja zaproponowała jej przydzielenie ochrony. Za czyn, w kierunku którego prowadzone jest śledztwo, grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Płyną wyrazy wsparcia
Wsparcie dla Aleksandry Kosiorek wyraziły prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim.
"Poluzowanie śrub w samochodzie to nie jest żart, wybryk czy forma protestu – to realne zagrożenie życia i zdrowia. Możemy się różnić, możemy ostro dyskutować i mieć zupełnie inne poglądy. Ale nigdy nie może być zgody na przemoc, zastraszanie ani narażanie kogokolwiek na utratę życia" – napisała Dulkiewicz. Prezydent Gdańska podkreśliła, że Kosiorek ma jej pełne wsparcie i wyraziła nadzieję, że sprawca zostanie ustalony i poniesie odpowiedzialność.
"Nawet nie chcę myśleć o tym, że mogło to być celowe działanie, które mogło narazić na utratę życia bliskich prezydentki Aleksandry Kosiorek. Olu, solidaryzujemy się z Tobą. Nie ma naszej zgody na hejt i nienawiść. Pamiętajmy, że za słowami mogą iść czyny, a ich konsekwencje mogą być bardzo poważne" – napisała prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim.