Los polskich dzieci jest w naszych rękach

Dodano:
Minister edukacji Barbara Nowacka Źródło: PAP / Piotr Nowak
Nasze dzieci znajdują się w niebezpieczeństwie. Decyzją minister Barbary Nowackiej od 1 września do szkół ma wejść obowiązkowa „edukacja zdrowotna”. Wciąż możemy to jeszcze powstrzymać.

Nasze dzieci znajdują się w niebezpieczeństwie. Decyzją minister Barbary Nowackiej od 1 września do szkół ma wejść obowiązkowa „edukacja zdrowotna”. Wciąż możemy to jeszcze powstrzymać. Lada dzień Trybunał Konstytucyjny może ogłosić decyzję o wstrzymaniu obowiązywania rządowego rozporządzenia o obowiązkowej „edukacji zdrowotnej”.

Jeśli TK wyda takie postanowienie, rodzice będą mogli znowu złożyć oświadczenie o wypisaniu dziecka z „edukacji zdrowotnej” – nawet jeśli szkoła będzie wmawiała im, że jest to już przedmiot obowiązkowy.

Bez względu na nasze działania przed TK, przygotowujemy poradnik dla rodziców, aby po 1 września nie byli bezbronni i wiedzieli, jakie są ich prawa i jak mogą chronić swoje dzieci. Rząd celowo wydał rozporządzenie tak późno, by prawnikom utrudnić zatrzymanie „edukacji zdrowotnej” przed TK, a rodzicom odebrać czas na przygotowanie się do wycofania dzieci z deprawacyjnych zajęć.

Najbliższe dni będą kluczowe!

„Edukacja zdrowotna” to nie nauka o zdrowiu

Wbrew komunikatom MEN, „edukacja zdrowotna” – nawet po wyodrębnieniu modułu o seksualności – to nie jest „neutralny” przedmiot, który będzie edukować dzieci o zdrowiu.

To nadal atak na normalną, konstytucyjnie chronioną rodzinę – otwartą na życie i opartą na trwałym małżeństwie kobiety i mężczyzny.

Zamiast promować właściwe wzorce, nowy przedmiot propaguje relatywizm prowadzący do podważenia fundamentów zdrowego społeczeństwa. W wizji Barbary Nowackiej nie ma żadnej różnicy między rodziną, opartą na trwałym małżeństwie kobiety i mężczyzny, a związkiem dwóch osób, które nie chcą mieć dzieci, bo wolą mieć „psiecko” czy… związkami osób tej samej płci.

Obowiązkowa część „edukacji zdrowotnej” to także normalizacja rozwodów, promowanie genderowej narracji o stereotypach płciowych i potrzebie poszanowania „ludzkiej różnorodności”, która w lewicowej wizji obejmuje przede wszystkim orientację seksualną i tożsamość płciową.

Co więcej, dzieci w klasach IV-VI mają być obowiązkowo nauczane o „obowiązkach rodziców”. Sprawa zostaje postawiona w sposób, który godzi w autorytet rodzica, stawia dziecko w charakterze „kontrolera” mamy i taty, zachęca je do oceny rodziców z perspektywy modnych technik wychowawczych promowanych przez liberalną lewicę.

Z kolei w ramach wydzielonego przedmiotu „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”, z którego rodzice będą mogli – w tym roku szkolnym – wypisać dziecko, wizja seksualności przedstawiona jest w oderwaniu od małżeństwa, rodziny i prokreacji. Jedynym warunkiem podjęcia aktywności seksualnej staje się świadoma zgoda już nastoletniego ucznia a jej celem jest tylko przyjemność seksualna. Ponadto moduł ten wzmacnia fałszywą ideologiczną narrację o tym, że płeć nie jest determinowana anatomią, a relacje homoseksualne są tak samo normalne i naturalne jak relacje pomiędzy kobietą i mężczyzną.

Nie składamy broni!

Nie możemy uznać, że wyłączenie tematyki seksualnej jest wystarczającym „sukcesem” i dziś możemy spać spokojnie.

To nie koniec walki o nasze dzieci!

Prawnicy i eksperci Ordo Iuris od edukacji, przygotowali na ten temat szereg analiz, wykazując, że działania minister Nowackiej uderzają w konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami.

Nasze analizy stanowiły merytoryczne wsparcie dla posłów PiS, którzy złożyli do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie konstytucyjności rozporządzenia minister Nowackiej o „edukacji zdrowotnej”.

Jak już wspomniałem, liczymy, że Trybunał wyda postanowienie o zabezpieczeniu w tej sprawie i zablokuje wdrożenie obowiązkowej „edukacji zdrowotnej” do szkół.

Wtedy sytuacja będzie identyczna jak w ubiegłym roku – rodzice znów będą mogli złożyć oświadczenie o wypisaniu dziecka z całej „edukacji zdrowotnej”.

Nasi eksperci przygotowali wzór takiego oświadczenia. Teraz pracujemy nad ostateczną opinią prawną dla Trybunału Konstytucyjnego.

Do Trybunału trafi także analiza przygotowana wspólnie z partnerami z Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, którą tworzy dziś prawie 100 organizacji ekspertów, rodziców, nauczycieli, pedagogów i psychologów.

Rodzicu, wypisz dziecko z „edukacji zdrowotnej”

Teraz niezbędna jest wielka kampania informacyjna.

Rodzice muszą wiedzieć, że dobro ich dzieci wymaga wypisania ich nie tylko z jednego modułu „edukacji zdrowotnej”, ale z całego przedmiotu.

Rok temu, dzięki naszej kampanii, działania minister Nowackiej zakończyły się spektakularną klęską. Choć Ministerstwo domyślnie zapisało na nowy przedmiot wszystkich uczniów szkół podstawowych od czwartej klasy i średnich do trzeciej klasy, to ponad 70% wypisało się z „edukacji zdrowotnej”, pokazując Barbarze Nowackiej czerwoną kartkę.

Ubiegłoroczne zwycięstwo trzeba powtórzyć.

Dlatego zachęcam każdego do wypisania dzieci z „edukacji zdrowotnej”. A już w najbliższych dniach, gdy tylko znany będzie los wniosku do TK, napiszemy szczegółowo jak to zrobić i jak uchronić swoje dzieci przed rządową deprawacją.

Lewica chce uderzyć w wolność sumienia i autonomię wyższych uczelni

Rządzący nie poprzestają na deprawacji dzieci w szkołach.

Posłowie klubu Lewicy przygotowali właśnie projekt nowelizacji Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, który umożliwi wdrożenie na uczelniach dyktatu genderowej ideologii.

Ustawa zmusi rektorów wyższych uczelni do organizowania obowiązkowych „szkoleń antydyskryminacyjnych” dla wykładowców i studentów. Ich program ma określać Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, którym jest obecnie polityk Lewicy.

W uzasadnieniu projektu wskazano, że powstał on w oparciu o rekomendacje jednej z lewicowych organizacji pozarządowych wspierających postulaty ruchu LGBT, która w swoich materiałach postuluje między innymi wprowadzenie prawa do korzystania z toalety zgodnie z płcią odczuwaną, a nie biologiczną, oraz dostosowania uczelnianych systemów informatycznych do oczekiwań osób transpłciowych i niebinarnych.

Jest co najmniej oczywiste, że przygotowana na podstawie rekomendacji aktywistów LGBT ustawa doprowadzi do tego, że obowiązkowe szkolenia „antydyskryminacyjne” będą w rzeczywistości przymusową ideologiczną indoktrynacją całego środowiska akademickiego – od studentów po profesorów.

A studenci, doktoranci i profesorowie, którzy nie będą chcieli brać udziału w genderowych szkoleniach – będą pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej lub wyrzucani z uczelni!

Opublikowaliśmy analizę projektu, w której wskazujemy, że godzi on w konstytucyjnie gwarantowane prawa i wolności Polaków – wolność sumienia, wyrażania poglądów oraz badań naukowych.

Będziemy przekonywać posłów do odrzucenia projektu Lewicy. Gdyby jednak radykałowie zdołali przeforsować projekt, skierujemy do Prezydenta RP wniosek o jego zawetowanie.

Na prośbę nauczycieli, którzy byli poddawani presji, aby zwracać się do uczniów za pomocą zaimków płci przeciwnej, przygotowaliśmy poradnik „Gdy Kasia twierdzi, że jest Tomkiem. Aspekty prawne genderowych sporów o zaimki w polskiej szkole”.

Nasz poradnik może być nieocenioną pomocą również dla studentów i wykładowców, którzy zostaliby poddani podobnej, ideologicznej presji.

Jesteśmy gotowi otoczyć ich bezpłatną pomocą prawną.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...